poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Przyjechalismy tutaj tylko na 6 miesiecy

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,5608744,Z_emigracji_na_terapie.html

Wlasnie przeczytalam artykul w Wyborczej o problemach, jakie maja mlodzi ludzie powracajacy z emigracji. Podobno zaczyna sie fala wracania do Polski, choc moi znajomi z Dublina nie do konca sie z tym zgadzaja. Epsow to raczej nie dotyczy. Wlasciwie jest wrecz przeciwnie - wiele osob przyjezdza na staz i zostaje na dluzej...

Rok temu bylam w teatrze na sztuce wystawianej po angielsku pod tytulem 'I Only Came Here for Six Months’. Skladala sie ze skrawkow rozmow nagranych wczesniej z seria osob, ktore przyjechaly tu najpierw na krotki okres, a nastepnie wsiakly w to miasto na dobre. Z Bruksela jest tak, ze niewiele osob marzy, zeby tu zamieszkac. Czesc moich polskich znajomych nie umiala kiedys wskazac BXLi na mapie. Ci, co mnie juz odwiedzili, teraz wiedza, ale co do reszty nadal nie jestem przekonana. Mozna sobie planowac zycie w Londynie, Prowansji czy Hiszpanii. Tutaj przyjezdza sie glownie w zwiazku w praca (w instytucjach). I mimo ze wszyscy narzekaja na pogode, zla jakosc uslug, balagan i biurokracje, dla wielu to miasto jest jak klatka (zlota lub nie), poza ktora nie wyobrazamy sobie jak moglibysmy mieszkac. I tak ekspaci zyja na swojej Planecie Schuman, fizycznie znajdujacej sie w Belgii, ale tak naprawde malo belgijskiej (choc im dluzej tu mieszkam i przygladam sie konfliktom miedzy Walonami a Flamandami, tym mniej rozumiem, jak to panstwo jeszcze funkcjonuje). Niektorzy przyjezdni nie znaja nawet zadnych 'prawdziwych' Belgow. Tylko pojedyncze osoby staraja sie wtopic w otoczenie. Pozostali ogladaja telewizje ze swoich krajow, czytaja gazety we wlasnym jezyku i gdyby ktos nas zapytal, co sie ostatnio wydarzylo w kraju gdzie mieszkamy, to najczesciej niewiele umiemy powiedziec. Choc wiekszosc osob zostanie tu do emerytury (a czesc moze i dluzej), jakos ciagle wydaje sie nam, ze jestesmy tu tylko tymczasowo. I, jak mowili w przedstawieniu, po 14 latach czlowiek budzi sie wciaz w wynajetym mieszkaniu z nie swoimi meblami (dobrze, ze ja chociaz sie przenioslam do mieszkania, choc wciaz wynajetego, a nie mieszkam wciaz u Madame).

Czy starczy nam kiedys odwagi zeby wrocic? Okazaloby sie pewnie, ze nasi znajomi i krewni przez ten czas poszli w innym kierunku, ze coraz mniej nas laczy (choc nam sie wydaje, ze przeciez wciaz jestesmy w kontakcie) i tak jak teraz zdaza nam sie czasem idealizowac Polske, byc moze zaczelibysmy tesknic za Belgia. Za wyjsciami co weekend, niezaleznoscia, praca od 9tej do 5tej i stabilizacja, jaka nam daje zatrudnienie w instytucjach.

W porownaniu z ludzmi z artykulu z Gazety, nasz plus jest taki, ze zazwyczaj nie mamy uzaleznien i 'zaniku umiejetnosci kontaktow z przyjaciolmi'. Ale juz nie zanucimy za Grzegorzem Turnauem http://www.youtube.com/watch?v=a4_F0F-0aqU&feature=related


Tutaj jestem, gdzie byłem, gdzie się urodziłem.
Tu się wychowałem i tutaj zostałem.
Pomyślałem: to samo słonce wszędzie świeci,
wiec gdzie byli dziadkowie, będą moje dzieci.

Brak komentarzy: