bo w sumie 3 bite godziny stalam nad tasma wypelniona walizami, po ktore nikt sie nie zglaszal (prawdopodobnie ludzie zwatpili i zdecydowali, ze odbiora je za pare dni), dostalam oczoplasu od intensywnego wpatrywania w krecace sie walizki, skretu kiszek z glodu i dopiero w poludnie wylonil sie moj bagaz. Jak juz dotarlam do biura, to sie dowiedzialam, ze fuksa mialam ogromnego, bo mnostwo lotow do/z Brukseli w dniu dziesiejszym po prostu… odwolano. Powod strajku: przeciazenie praca personelu lotniska. Takze rownie dobrze utknac moglam jeszcze w Dublinie, zamiast 20 km od domu. Jednak czasami mam szczescie…http://www.deredactie.be/cm/de.redactie.english/news/080811_baggagecarrier_strike

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz