niedziela, 31 sierpnia 2008

U mnie w regionie

Po paru latach w BXLi nie da sie nigdzie pojsc bez natkniecia sie na znajomych. Wczoraj bylam zaproszona na przyjecie urodzinowo/parapetowkowe i tam spotkalam sie z kolezanka, ktora widuje 1-2 razy w roku na roznych imprezach, zawsze obiecujemy sobie, ze tym razem to juz sie umowimy specjalnie na jakies wspolne wyjscie i pozniej po paru miesiacach znowu sie widzimy zupelnym przypadkiem (kolezanka jest spoza instytucji, wiec umowienie sie wydaje nam sie zawsze jakos bardziej skomplikowane).

Wrocilysmy do naszej rozmowy, jak to u nas w regionie sie rozne rzeczy robi (temat zapoczatkowalysmy ponad 2 lata temu, jak sie zalapalysmy do przygotowywania imprezy dla 'Polonii' i przy krojeniu ogorkow i marchewki prowadzilysmy dlugie rozmowy o roznicach kulturowych). I wlasnie odkrylam kolejne slowa, ktore rozumieja tylko lodzianie, a wszyscy z innych okolic nie maja pojecia o czym mowimy ;-) Zatem w moim slowniku regionalnym mam juz:
  • migawke (czyli bilet miesieczny)
  • krancowke (petla, np.tramwajowa)
  • statki (naczynia z zlewie)
  • ekspres (suwak)
  • lajpo (limo)

No coz, nie tylko Slazacy czy Kujawiacy maja swoje regionalizmy. Lodzianie nie gesi i tez swoj jezyk maja!!!

Brak komentarzy: