Zaczne od siebie. Ponad 2 lata temu dowiedzialam sie o polskim chorze w BXLi i natychmiast do nich dolaczylam.
A co robia inni:
- graja na instrumentach muzycznych - jedna znajoma ma akordeon, druga kupila pianino, ja mam gitare i checi grania sa duze, ale poki co niewiele z tego wychodzi
- tancza - salse, taniec klasyczny, towarzyski czy brzucha
- robia na drutach - postep czesto jest podobny jak w punkcie pierwszym. Mnie od czasu do czasu nachodzi pomysl, ze moze bym sie nauczyla szydelkowac (chcialabym robic aniolki z wloczki), ale poki co nie mam nawet szydelka (choc mam juz takiego aniolka). Za to bardzo mi sie spodobalo samodzielne skladanie mebli z IKEI (po zlozeniu futonu)
- spiewaja - dla odmiany piosenki ukrainskie czy polskie piesni patriotyczne (kolezanka sie przyznala do takiego hobby na rozmowie o prace, gdzie przyszlym szefem jest Niemiec - prace dostala i razem z innymi Polkami rozwaza teraz uroczyste odspiewywanie Roty przed kazdym spotkaniem dzialu)
- wystepuja w musicalach - wkrote bede miala dwie znajome w 'Skrzypku na dachu' oraz syn naszej dyrygentki bedzie gral w 'Dzwiekach muzyki'. Ja swoja szanse mialam rok temu, bo przeszlam w przesluchaniu do 'Josheph and the Amazing Technicolor Dreamcoat', ale jak zobaczylam grafik prob (po 3 razy w tygodniu, pod Bruksela, przez wiele miesiecy) to wymieklam i sie wycofalam. Ale za to regularnie chodze na wszystkie wystepy!
- fotografuja - co sie da i gdzie sie da
- jezdza konno czy na rowerze (jedna nie-Polka miala wpisane w CV... jezdzenie tramwajem jako hobby - ponoc co niedziela z synkiem wybiera sie na wycieczki) oraz koncza kurs pilotazu
- cwicza - Body Pump, Body Attack, Body Sculp, plywanie czy uprawiaja sporty grupowe (ja jedynie chodze na pilates i czasem na Friskisa w parku)
O zainteresowaniach tak popularnych jak czytanie (potem mozemy sie wymieniac ksiazkami), ogladanie filmow czy nauka przeroznych jezykow obcych juz nie wspominam. I co mnie najbardziej dziwi, w BXLi pracuje mniej wiecej tyle samo czasu co w Polsce, zaoszczedzam co prawda czas na dojazdach do pracy (dawniej zajmowalo mi to kolo godziny w jedna stone, tutaj jestem w biurze po 15 minutach od wyjscia z domu), za to sama musze sprzatac, robic zakupy, prac, prasowac, czasem gotowac itp. Tak wiec czas jaki moge poswiecic na zainteresowania jest mniej wiecej podobny, a jednak wydaje sie, ze mam go wiecej. Czyzby w Belgii doba trwala dluzej...
PS Po lekturze artykulu o 'Zdrowo zakreconych' w sierpniowym 'Twoim Stylu' dowiedzialam sie, ze mam jeszcze jedno hobby ;-) Scrapbooking (http://pl.wikipedia.org/wiki/Scrapbooking). W Polsce zostala po mnie cala polka albumow ze zdjeciami; teraz zabieram sie do wywolywania i zbierania zdjec z biezacego roku i nastepny album bede juz robic w Brukseli. Nawet nie wiedzialam, ze to sie tak fachowo nazywa!

1 komentarz:
Moja Droga!
Widze, ze mamy to samo hobby ;o)
Scrapki! Tylko, ze ja ich nie robie, bo nie mam czasu ani na robienie ani na sprzatanie po tych wycinkach itp, ale kupilam sobie mala baterie wycinarek i materialow ;o) i jak nie czytam Twojego bloga, to je sobie caly czas ogladam!
Polecam np
http://agnieszka-scrappassion.blogspot.com/
http://scrapbooking.blox.pl/html
Rozne artisticzne rzeczy sa tez tutaj
http://houseofart.blogspot.com/
A digitalowe kfiatki na prezentacje o Was trzech AKA bralam stad
http://www.theshabbyshoppe.com/tutorials/software_tutorials.asp
Sciskam i do zobaczyska!
Kubus
Prześlij komentarz