wtorek, 12 sierpnia 2008

Samochodowo

Z ewentualnym wyjazdem na wakacje do Irlandii w przyszlym roku jest jeden problem - na zielonej wyspie obowiazuje ruch lewostronny. W Belgii jezdzi sie co prawda po 'normalnej' stronie, ale ja i tak mialabym straszny stres, zeby tu prowadzic samochod. Nie dosc, ze w wiekszosci przypadkow skrzyzowania ulic sa rownorzedne i nawet jadac rowerem musze przepuscic wszystkich z prawej strony, to jeszcze wiele osob luzno traktuje przestrzeganie przepisow i ma genialne pomysly, np.zatrzymac sie na srodku ulicy, wysiasc i pogadac ze znajomym przechodniem blokujac przy okazji wszystkich z tylu.

Drugim problemem w Belgii jest parkowanie. Primo: malo miejsca, secundo: jak sie zostawi auto na ulicy i co dzien sie nie sprawdza, czy wszystko ok, mozna miec kilka niespodzianek. Czasem tu i owdzie pojawiaja sie ruchome zakazy parkowania (zalatwia sie je w gminie na dzien przeprowadzki) i jesli odpowiednio szybko sie nie przestawi autka, istnieje ryzyko, ze zostanie odholowane. Jakie jest wyjscie z sytuacji, jesli sie wyjezdza na wakacje? Postawic samochod pod domem kogos znajomego, kto w tym czasie bedzie w domu i moze zerkac i ewentualnie przeparkowac lub (to moj pomysl ;-)) pod oslona nocy sprawnie przestawic zakaz parkowania np.na druga strone ulicy.

Przy okazji, aby zapobiec wybiciu szyby i wlamaniu sie do srodka (co niestety zdaza sie nagminnie, nawet jesli na wierzchu lezy tylko paczka chusteczek higienicznych), mozna zostawic kartke 'no papers, no gps'. Dla bardziej pomyslowych wymyslilysmy kiedys lepszy tekst: 'Nie ma dokumentow, nie ma gps, ale jesli widzisz tu cos interesujacego, klucze sa u ...., a to mila i fajna dziewczyna' lub tez 'Jesli widzisz tu cos interesujacego, klucze leza w salonie na stole pod adresem..., a wlasciciel jest na wakacjach'.

Istnieja co prawda parkingi w naszych biurach, ale tam generalnie nie wolno zostawiac na noc samochodow. I wogole sa dosc ostre ograniczenia. Kolega niedawno sie zalil, ze jego zona przed i po pracy przewozi coreczke wozkiem miedzy zlobkiem a stacja kolejowa i ma duzy problem z zostawieniem go w budynku w miedzyczasie. Zglosila sie juz z tym problemem do serwisu zarzadzajacego parkingami, wydali jej specjalne zezwolenie, ale co dzien jest to kwestionowane przez ochroniarzy. W zwiazku z tym musiala sobie przygotowac caly plik kopii tego pisma i co dzien je wrecza przy wjezdzie wozkiem na parking. Zartowalismy wtedy, ze zamiast wozka powinni dziecku kupic taki maly rowerek, ktory mozna pchac i wtedy nie mogliby sie przyczepic - w koncu rowery mamy prawo tam zostawiac.

Reasumujac: jutro, jak co dzien, pojde do pracy piechota... ;-)

Brak komentarzy: