poniedziałek, 10 listopada 2008
Patriotycznie
I tak tylko sie zastanawiam, czy w dziesiejszych czasach taka wznioslo uroczysta wersja patriotyzmu jest nadal aktualna. Nie mam nic przeciwko mszom czy paradom, ale dla wiekszosci Polakow jest to tylko dzien wolny od pracy. W Belgii tez jest wszystko pozamykane, tylko Instytucje unijne o dziwo pilnie tego dnia pracuja. I w sumie nic straconego, bo deszczowo i wietrzne, wiec by sie nigdzie nie wyjechalo, to po co siedziec bez sensu w domu. Zreszta i tak zamiast czytac Mickiewicza siegnelabym po Cejrowskiego (to nasze ostatnie odkrycie – czyta sie doskonale). Ladniejsza pogoda jest zazwyczaj 3 maja, ale wtedy tez wszyscy zamiast o kraju mysla o dlugim weekendzie.
Tymczasem Belgia swoje swieto narodowe obchodzi 21 lipca. Dzien wczesniej uroczystosci zaczynaja sie koncertem na placu du Jeu de Balle. Rok temu bylam na nim z goscmi z Polski, dostalismy kapelusze Viva-t-Bruxelles, byla lekcja tanca dla publicznosci, a nastepnie koncert belgijskich ‘gwiazd’, wspolczesnych i gasnacych – wtedy akurat spiewal flamandzki zespol Nicole&Hugo, ktory w 1971 roku (!) godnie reprezentowali Belgie w konkursie Eurowizja; przedstawili swoj najwiekszy hit ‘Goeiemorgen morgen', co sie czyta chujemorhen morhen (a znaczy ‘Dobrego poranka’) i moi polscy znajomi byli oburzeni, ze dorosli ludzie, a spiewaja takie nieprzywoite teksty ;-) Ale byla to swietna okazja poznac tutejszych artystow rangi np.Maryli Rodowicz. Nastepnego dnia w parku przy palacu krolewskim dzieci graja w gry sportowe, jest mnostwo straganow reklamujacych rozne organizacje. Po poludniu mozna podziwiac przejezdzajace konie, czolgi i samochody wojska, policji, pogotowia i strazy pozarnej (i zawsze troche mnie stresuja przelatujace nad glowa samoloty wojskowe). A wieczorem jest piekny i huczny pokaz sztucznych ogni. I generalanie wszyscy sie spotykaja i dobrze bawia - http://www.balnational.be/. Podobno rownie sielsko-towarzyska atmosfera jest we Francji 14 lipca. A w Holandii pod koniec kwietnia urodziny krolowiej hucznie obchodzone sa w calym kraju (wszyscy przebieraja sie na pomaranczowo, w miastach organizowane sa pchle targi, festyny i zabawy).
Epsy, czerpiac wzorce z roznych zrodel, zorganizowali wczoraj 'Wieczor piosenki zolnierskiej'. Tym razem poza nazwiskiem ja nie mialam nic wspolnego z wymysleniem i przygotowaniem calej imprezy, ale z najwieksza przyjemnoscia dolaczylam. Akompaniowal nam akordeonista, ktory nie dawal odpoczac naszym gardlom - tylko od czasu do czasu robilismy przerwe na schabowego czy barszczyk z pasztecikami. Spiewalismy szlagiery takie jak 'O moj rozmarynie' czy 'Palacyk Michla', o legionach, o ulanach, o szarej piechocie. Jakby dokladnie popatrzec na teksty, to sa one strasznie smutne, ale spotkanie i tak udalo sie doskonale. Pomieszalismy co prawda muzyke z powstan i I i II wojny, ale w sumie dobrze sobie od czasu do czasu wszystko przypomniec, bo jeszcze troche, a jedyne co bedziemy znac, to 'Mazurek Dabrowskiego'.
I czy nie lepiej tak gromadnie i radosnie? Z okrzykami ‘Wiwat Polska’, a nie tylko z defiladami i nudnymi przemowieniami. Rozumiem, ze 1 listopada jest dniem zadumy. Ale odzyskanie niepodleglosci czy uchwalenie konstytucji? Jakies ponuraki sa z nas.
PS Dokladnie dwa lata temu bylam ze znajomymi w Barcelonie. Na te okolicznosc nakrecilismy nawet filmik, ze jest 11 listopada, zapadl zmrok, a temperatura wciaz ponad 20 stopni. I w grupie Polakow jak najbardziej pamietalismy, jaki to dzien. I sangria wypilismy toast za dalasza pomyslnosc. I bylo wesolo. I poniekad patriotycznie.
PS2. A swoja droga, jak sie zastanowic, to kto wie, gdzie jest 'Oka jak Wisla szeroka'? I to bez sprawdzania w Wikipedii!
niedziela, 9 listopada 2008
50tki
W pazdzierniku Belgowie swietowali 50te urodziny Smerfow (poczta wydrukowala nawet specjalne znaczki), w muzeum zabawek w Mechelen stworzono wystawe “50 lat Lego – Trzy pokolenia budowania”, tyle samo lat ma brukselskie Atomium zbudowane podczas Wystawy Swiatowej tego pamietnego roku.
Rowniez Polacy przejeli ta mode na piecdziesiatki – 16 pazdziernika 1958 byla premiera ‘Kabaretu Starszych Panow’ i choc przewidywali jedynie, ze "z rozkoszy tego świata ilości niepomiernej, zostanie nam po latach herbaty szklanka wiernej", to maja swoich wiernych fanow do dzis dnia.
Pod takim naporem rocznic i okazji, zebrala sie grupka entuzjastow z ‘parciem na szklo’ i tworzy w Brukseli show ‘Sweet 50s i deSOCJALizacja’ – wystep niestety bedzie jednorazowy, ale zapadnie im z pewnoscia na dlugo w pamieci. Byl juz swego czasu ‘Koncert Sopot 73’, byl ‘Dyzma Café – lata 20te, lata 30te’, nadszedl zatem czas, zeby wyposrodkowac i wybor padl na 50tke. Scenariusza zdradzac nie bede, zreszta znam tylko jego zarys i jest on wciaz poddawany przerobkom. Nasz polski chorek tradycyjnie bierze udzial w dopracowywaniu oprawy muzycznej przedstawienia i w piatkowe wieczory, po przerobieniu piesni na niedziele, koled na grudniowe koncerty, kiedy glos juz nam siada i padamy ze zmeczenia, cwiczymy jeszcze przeboje Mazowsza. I mamy przy tym sporo smiechu i zabawy. Tu, dla przypomnienia, teksty dwoch piosenek:
JAK PRZYGODA TO TYLKO W WARSZAWIE
W tym mieście codziennie od rana
Przeżywasz to samo co krok:
Zdumienie! - ulica nieznana,
Olśnienie - nieznany ci blok.
Dziś rano twe dłonie dziewczęce
Mieszały i wapno i piach
Wieczorem olśnienie w kwiecistej sukience
Ładna jesteś jak...
Ładna jesteś jak kwiat.
Jak przygoda – to
Tylko w Warszawie, w Warszawie.
Jak Warszawa – to
W maju, gdy kwitną bzy.
A jak tańczyć – to
Tylko walczyka w Warszawie.
A jak walczyk – to
Z panną taką jak ty!
Królu Zygmuncie!
Powiedz nam, czyś
Widział Warszawę
tak piękną, jak dziś?
Jak przygoda – to
Tylko w Warszawie...
CYT... CYT...
Nocka szumiała, nocka wołała,
Ciepła nocka go z domu wygnała.
Otwórz, dziewczę, drzwi!
Matka, ojciec śpi,
Ojciec, matka śpi,
Otwórz dziewczę mi!
Cyt... cyt... skrzypią drzwi.
Jasiu, nie otworzę Ci!
Cyt... cyt... ojciec śpi.
Obudzi śię, będzie zły.
Cyt... cyt... szczekną psy.
Będą plotki w całej wsi.
Jasiu nie zwlekaj!
Ojciec idzie, uciekaj!
A z rana, z rana, pięknie ubrana
Stoi w okienku, jak malowana.
Stoi w okienku, jak w doniczce kwiat.
Oczy pełne łez, zamknął jej się świat.
Cyt... cyt... oj! Jak źle.
Przyjdź, Jasieńku, weźże mnie!
Bez kochania bardzo źle.
Cyt... cyt... nie bądź zły!
Jasiu ,już otworzę Ci,
Chociaż skrzypią drzwi
I szczekają we wsi psy.
Hej, ha! Wezmę Cię!
Ojcu, matce skłonię się.
Hej, ha! Dziewczyno!
Będziesz moją jedyną.
Hej, ha! Niewiele, będzie we wsi wesele.
Hej, ha! Wesele za trzy-cztery niedziele!
Hej, ha! Raz dwa, trzy! Będzie rejwach w całej wsi!
Hej, ha! Od ucha! Weselisko ucha, cha!
W celu czerpania pomyslow wczoraj choralnie poszlismy na 'La melodie du bonheur' ('Dzwieki muzyki' - po francusku - moj ulubiony musical), w ktorym role Kurta gra synek naszej dyrygentki. A za dwa tygodnie trojka chorzystow wystepuje w 'Fiddler on the Roof' ('Skrzypku na dachu' - po angielsku) i tez sie razem wybieramy. Jak sie jeszcze do tego doda 'High School Musical 3', ktory wlasnie widzialam w kinie, to mozna uznac, ze dokonalismy pelnej inwigilacji konkurencji i bedziemy doskonale przygotowani do naszego wystepu! Howgh!
PS A wczorajsza sztuka byla o tyle niezwykla, ze z profesjonalnymi aktorami grala 7 dzieci. I wypadli wspaniale. Na scenie stala ogromna ksiazka, na ktorej pojawialy sie tla do roznych scen i z ktorej wychodzili aktorzy, takze w sumie na nieduzej przestrzeni udalo sie odtworzyc calosc. Zreszta sam musical jest tez super. Tu kilka przykladow:
Favourite things http://www.youtube.com/watch?v=j9KwlIHcmq4
I Have Confidence http://www.youtube.com/watch?v=LwMFcI71tuQ&feature=related
So long, Farewell http://www.youtube.com/watch?v=HECJLH4onZk&feature=related
sobota, 8 listopada 2008
Gunther von Hagens
http://www.supermozg.pl/supermozg/1,93062,5648698,Ludzkie_zwloki_jako_eksponaty_na_wystawie.html
Wreszcie udalo mi sie pojsc na wystawe von Hagens'a, ktora do stycznia jest w Brukseli. Nie bylam do konca przekonana, czy chce to ogladac, ale teraz nie zaluje.
Jedynie co mi sie nie podobalo, to ogromny akcent stawiany na miesnie, zwlaszcza jak ciala byly ustawione w dziwny sposob - robily sekcje zwlok, graly w badmintona itp. Choc dzieki temu, ze mam zakwasy po czwartkowej gimnastyce moglam dokladnie popatrzec, ktory miesien mnie boli.
Generalnie nie moge uwierzyc jaka niesamowita maszyneria jestesmy i gdzie sie mieszcza te wszystkie organy (zwlaszcza jelita), uklady krwionosne, nerwowe itp (wszystkie byly pokazane z osobna). I dalsze doksztalcanie w tej dziedzinie bede juz kontynuowac na podstawie rysunkow, choc teraz znacznie prosciej bede sobie mogla wyobrazic gdzie dokladnie jest i z czym jak sie laczy zatoka przynosowa, jakie znieksztalcenia w ciele powoduje skrzywienie kregoslupa czy co sie dzieje z watroba przy naduzywaniu alkoholu.
środa, 5 listopada 2008
Belgijska sluzba zdrowia
Pani doktor tez jest dosc oryginalna, choc bardzo ja lubie. Belgijka, kolo 50tki, w stanie wojennym posredniczyla w przekazywaniu darow dla Polski i ma do nas duzy sentyment, chodzi na kurs niderlandzkiego, spiewa w chorze i wogole polowa wizyty schodzi nam zwykle na plotkach, ale poki co (odpukac) zawsze mi trafnie dobiera leki, wiec fachowcem jest dobrym, towarzysko jest tez bardzo sympatyczna, choc niechetna dawaniu zwolnienia z pracy. Natomiast to co mnie najbardziej zaskakuje, to te badania, ktore robia z miejsca. Dzieki temu kolezanka ze sklonnosciami do przeroznych alergii dowiedziala sie, ze wskaznik nietolerancji na ukaszenia pszczol czy os ma przekroczony ponad 300 razy.
Belgijscy lekarze maja jeszcze jedna ceche. O ile w Polsce zwykle roztaczano przede mna czarne wizje i przepisywano stosy lekow (rowniez profilaktycznie), to tutaj problemy z reguly sie umniejsza (coby nie powiedziec – bagatelizuje). Ja tylko nie moge sie zgodzic z brakiem lekow oslonowych przy podawaniu antybiotykow, ale co do reszty w sumie moze maja racje. Ponoc w rankingach na najbardziej schorowany narod wygrywaja szukajacy dziury w calym Polacy, a Belgowie trzymaja sie calkiem dobrze…
http://wiadomosci.onet.pl/1833111,11,item.html
PS W ramach dbania o zdrowie do pilatesu dolaczylam ostatnio gimnastyke z fizykoteapeutka skoncentrowana na kregoslupie (co wcale nie jest takie banalne, za to bardzo oryginalne – na kazdych zajeciach mamy inny sprzet do cwiczen, np. skakanki, krzesla, pilki i jako podklad muzyczny sluchamy chorkow dzieciecych). Poza tym mam plan, ze bede regularnie chodzic... do kina ;-)
wtorek, 4 listopada 2008
Pshy-bie-sheh-lih do Bet-le-jem
Pshy-bie-sheh-lih do Bet-le-jem paster-she,
Grah-yawn skoch-ni-eh Dzie-tsawn-tech-ku nah li-she.
Hva-wah nah vy-so-kos-chih,
Hva-wah nah vy-so-kos-chih,
Ah pokooj nah she-mi.
Oda-va-li sveh u-kwonyvh po-ko-sheh,
To-bieh, z ser-tsa o-ho-tne-go,oh Bo-sheh.
Mih Goh tak-sheh Bog-iem,Zbav-tsawn yush zna-mih,
Ee z tsa-we-goh ser-tsavshys-tsih ko-ha-mih.
Jak widac, dla chcacego nic trudnego ;-) Ja sie za to mecze z francuska koleda Il est né le divin enfant
niedziela, 2 listopada 2008
Zaduszki
Ale byly tez groby bardziej oryginalne, jak np. ponizej po prawej stronie jest figurka Alladyna:
To tez jest przyklad ciekawego nagrobka:
Najnowsza czesc cmentarza wygladala dokladnie tak samo jak na Bruxelles-Evere wczoraj. Las drewnianych krzyzy lub desek z nazwiskami.
A to juz sprawdzony dobry przepis:
Składniki
800 g dyni
2 łyżki masła lub margaryny
4 łyżki cukru pudru
100 g tłuszczu
1 szkl mąki
2-3 łyżki śmietany
3 jajka
sól
Opis przygotowania
Dynię umyć, obrać z twardej skórki, usunąć pestki. Miąższ zetrzeć na tarce o dużych otworach. Jajka umyć, oddzielić żółtka od białek. Masło utrzeć z cukrem i żółtkami, połączyć ze śmietaną, dynią i ubitą pianą z białek przesypując przesianą mąką, posolić. Tłuszcz rozgrzać, nakładać łyżką niewielkie racuszki i smażyć z obu stron na jasnozłoty kolor.
I jeszcze kilka innych propozycji, co mozna zrobic z dynia: http://www.pumpkingutter.com/gallery2/main.php
sobota, 1 listopada 2008
Wszystkich Swietych
Tak caly czas nie moge sie zdecydowac, czy lubie 1 listopada. Z jednej strony jest zazwyczaj chlodno i dzdzysto (tego nie lubie), calodzienne chodzenie po cmentarzach jest meczace i nuzace (to jest obiektywna ocena), ale zazwyczaj spotyka sie znajomych i krewnych, ostatnie zeschniete liscie szeleszcza pod stopami, a znicze tworza ciepla aure i sprawiaja, ze zimne i ponure cmentarze staja sie tego dnia bardziej przyjazne (i tego mi troche brakuje w Brukseli).W tym roku tak sie zlozylo, ze zostalam w Belgii. I zeby tradycji stalo sie zadosc, pojechalismy na Cimetière de Bruxelles , najwiekszy tutejszy cmentarz,
Zanim dzis tam pojechalam, zostalam dokladnie poinstruowana przez znajoma, ktora na zajecia francuskiego zrobila prezentacje na temat brukselskich cmentarzy, dokad nalezy pojsc. To dzieki materialom przez nia zebranym dowiedzialam sie, ze wlasnie na Bruxelles-Evere pochowany jest Charles de Brouckère, czwarty burmistrz, ktory w 1855 roku zainicjowal instalacje pierwszego nowoczesnego wodociagu w miescie. Dzis jego imie nosi jedna z najwazniejszych stacji metra.
Z innych ciekawostek, na Forest lezy Frederic Neuhaus, tworca pierwszych pralinek. Na Ixelles znajduja sie groby rodziny Delhaize, zalozycieli sieci sklepow w 1867 (ja w supermarketach pod ta nazwa najczesciej dzis robie zakupy). Jest tam rowniez pochowana Anna Boch, jedyna osoba, ktora zakupila obraz Van Gogha za jego zycia oraz Victor Horta, najslawniejszy architekt art nouveau w Brukseli. Na Skarbku lezy René Magritte, kluczowy belgijski surrealista.
Dzis na cmentarzu, mimo paskudnej pogody, zimna i deszczu, ktory z mzawki co chwila zmienial sie w ulewe, bylo troche przechodniow (zwykle slyszalo sie polskie glosy) i przy wejsciu mozna bylo kupic doniczki z kwiatami.
I jak tak pochodzilam troche po cmentarzu wyszukujac zupelnie obcych mi ludzi, to mi sie troche zatesknilo za polskimi cmentarzami, gdzie czulabym zapach zniczy, mijala tlumy ludzi (znajomych lub nie), przypomniala sobie zmarlych krewnych, wziela udzial we mszy w Justynowie. Podobno w Polsce bylo dzis bardzo cieplo i slonecznie...
