czwartek, 29 kwietnia 2010

Czeski film w belgijskiej odslonie

Kiedy nie wiadomo o co chodzi, czesto mowi sie o czeskim filmie. Otoz okazuje sie, ze belgijska rzeczywistosc zaczyna przebijac pierwowzor.

W zeszly weekend, wracajac w glosnej i rozesmianej grupie kibicow po meczu, lekko oslupielismy zauwazajac budynki policji z podpisem Politie - Ixelles. Choc bylismy po paru cienkich piwach, zdecydowanie nie wplywalo to na nasza znajomosc miasta i nijak nie moglismy sobie wytlumaczyc, co budynki policji z Ixelles robia na Heysel – tu odsylam do mapki, ktora wrzucilam na strone tydzien temu (dla niewtajemniczonych - XL i Atomium to dwie rozne czesci miasta). Zgadywalismy, ze dbaja o bezpieczenstwo funkcjonariuszy i na wszelki wypadek do przestepstw popelnionych na poludniu regionu wysylaja sluzby z polnocy, zeby sie sytuacja zdazyla wyklarowac, a kryminalisci – zbiec. Otoz, jak sie okazalo, wcale nie bylo to az tak dziwne, bo policja w regionie brukselskim jest polaczona w 6 stref:

• zone de police 5339 : Ville de Bruxelles et Ixelles
• zone de police 5344 : Schaerbeek, Saint-Josse-ten-Noode et Evere
• zone de police Montgomery 5343 : Etterbeek, Woluwe-Saint-Pierre et Woluwe-Saint-Lambert
• zone de police Midi 5341 : Anderlecht, Saint-Gilles et Forest
• zone de police Bruxelles-Ouest 5340 : Molenbeek-Saint-Jean, Koekelberg, Jette, Ganshoren et Berchem-Sainte-Agathe
• zone de police 5342 : Uccle, Watermael-Boitsfort et Auderghem.


W dodatku wszystkie ze soba wspolpracuja! Co prawda wjezdzajac w poscigu z jednej strefy do drugiej musza przestrajac radia na inna czestotliwosc, choc dziala to ponoc calkiem niezle.

Ale…

Jak zwykle w Belgii, kazdy ma swoja autonomie. I tak na przyklad, w strefie 5344 nie wolno w godzinach 22-9 spozywac alkoholu na ulicach (w innych takiego zakazu nie ma).

Generalnie caly chaos i balagan pochodzi z tego, ze Belgia jest podzielona na regiony (Flandrie, Walonie i Bruksele) i Communautés/Gemeenschapen (frankofonow i nerlandofonow, czy zwal jak zwal), ktore sie nie pokrywaja. Kompetencje poszczegolnych organow sie zazebiaja i na siebie zachodza i stad m.in.pochodzi staly spor o BHV (Bruxelles-Hal-Vilvorde). Dwujezycznosc jest zagwarantowana jedynie w Brukseli (tych 19 communes), a ich bezposrednie otoczenie jest obiektem dyskusji, czy powinno nalezec do dwujezycznej Brukseli czy niderlandzkojezycznej Flandrii i wywoluje ciagle dymisje kolejnych rzadow. Nawet zorganizowanie referendum (co jest niemozliwe, bo nie przewiduje go konstytucja) nie rozwiazaloby problemu; gdyby glosowal region brukselski – caly obszar zostalby do niego dodany, gdyby region Flandrii – peryfereria miasta przeszlyby gdzie indziej.

A dlaczego mieszkancy Walonii tak zle mowia po niderlandzku? Bo do nauczania jezyka nie mozna zatrudnic native speakera, gdyz dyplomy z flamandzkich uczelni nie upowazniaja do pracy w francuskojezycznej administracji.

I jeszcze jedna ciekawostka. Jak zachorujemy w Antwerpii, to w szpitalu obsluza nas tylko po niderlandzku. Zasada monolingualizmu (to moje spolszczenie, chodzi o stosowanie tylko jednego jezyka na terenie Flandrii – nl, i Walonii – fr) powoduje, ze jak bedziemy miec duzo szczescia, to po cichu sie dogadamy po angielsku, jak mowimy tylko po polsku, wlosku, hiszpansku, (ewentualnie francusku z francuskim akcentem ;-), to moze sprowadza nam tlumacza, a jak pochodzimy z Belgii i nie znamy jezyka Van Gogha, to umarl w butach.

A na koniec kolejny przykad belgijskiego surrealizmu, czyli susza w Brukseli. Fotki zrobione przy rondzie Schumana.



Mial byc Poczet Krolow Wiosny, a wyszly zaburzenia gospodarki wodnej na przednowku. Bruksela czeka na deszcz!

niedziela, 25 kwietnia 2010

Wiosna!

Dla tych co zamiast Haiku Hermana wola rodzimych Skaldow. W belgijskiej odslonie oczywiscie ;-)

Wiosna - cieplejszy wieje wiatr


Wiosna - znów nam ubyło lat


Wiosna - wiosna w koło, rozkwitły bzy


Śpiewa - skowronek nad nami


Drzewa - strzeliły pąkami


Wszystko - kwitnie w koło i ja i ty


Wszystkie powyzsze fotki sa z Brukseli, a ponizej moje ulubione endymiony zwisle w Hallerbos. Sa to rosliny endemiczne wystepujace jedynie w UK (znane jako Bluebells), BE, FR, NL, Irlandii, Hiszpanii i Portugalii. Dzis bylysmy na dluuugim spacerze i po czterech godzinach lekkiego zbladzenia jak rasowe blondynki w srodku lasu pytalysmy przechodniow, czy moga nam wskazac droge do Hogebermweg, gdzie zaparkowalysmy samochod ;-) Ale za to dotlenilysmy sie na caly tydzien!




sobota, 24 kwietnia 2010

Fani rugby na meczu w Brukseli

No wiec nie da sie ukryc, ze fan (czytaj kibic) sportu ze mnie zaden. W telewizji co najwyzej moge zerkanac na lyzwiarstwo figurowe, a cala reszta dyscyplin przegrywa nawet z polskimi serialami. Kiedy jednak znajomy zaproponowal, ze zorganizuje grupe na mecz rugby Polska-Belgia, ktory odbedzie sie na stadionie w Brukseli, niewiele myslac, uznalam, ze jest to niezla okazja zobaczyc starcie na zywo.

Najpierw Kolega Organizator przyslal nam sciagawke malego fana z opisem zasad gry w rugby. Wczesniej moja wiedza zaczynala sie i konczyla na filmie ‘Invictus’ ('Niepokonany' w rez.Clinta Eastwooda), z ktorego oprocz postaci Nelsona Mandeli glownie pamietalam przepychanie sie umiesnionych i atletycznie zbudowanych facetow nad pilka w ksztalcie strusiego jaja. No i z poradnika KO dowiedzialam sie na przyklad, ze fachowo zwie sie to mlynkiem i jest stalym elementem gry, ktora polega na zlapaniu noszonej, podawanej i kopanej pilki i przylozeniu jej na polu punktowym przeciwnika. Teraz cytat z owego zrodla:

Czasem obroncom uda się zlapac tego z pilka i go powalic. Wtedy kumple biegna mu pomagac. Wszyscy skacza na siebie i jest fajowo.

I cytat ze strony Polskiego Związku Rugby:

15.3. Definicja terminu "na ziemi".
a. Jeśli zawodnik niosący piłkę ma jedno lub dwa kolana na ziemi to jest on "na ziemi" .
b. Jeśli zawodnik niosący piłkę siedzi na ziemi lub na zawodniku leżącym na ziemi to jest on "na ziemi".

W miedzyczasie zawodnicy moga swoich przeciwnikow lapac, straszyc, powalac, a nie moga bic, podcinac, zakladac haka na szyje itp. Za przylozenie dostaje sie 5 punktow, za gole (gdzie pilka przechodzi nad poprzeczka, a nie pod, jak w futbolu) 2-3 punkty. Jak sedzia gwizdze, to znaczy, ze cos bylo nie tak.

Po zapoznaniu sie z teoria, a jeszcze przed zobaczeniem wszystkiego w praktyce mialam kolejne wyzwanie: znalezc moja jubileuszowa koszulke z Polska, w ktorej bieglam w Paryzu. Ma ona na sobie slady walk, bo od wysilku na 20 km i dokladnym dopieraniu zaczely mi sie roztapiac literki nadruku, ale sobie tlumacze, ze to podwyzsza tylko jej unikatowa wartosc.

A zatem przygotowana, z pozyczonym szalikiem Epski-kibicki w plecaku, pojechalam. Jak siadalismy na trybunach, dla mnie zostalo miejsce nie kolo znajomych, a grupy facetow, ktorzy, jak sie okazalo, hobbistycznie kibicuja i przylecieli specjalnie na ten dzien z Polski. Skrzykuja sie na rozne imprezy, kupuja bilety na mecze, autobusy, samoloty itp, zakladaja swoje bialo-czerwone gadzety i zagrzewaja rodakow do walki. Kibicuja wszystkim dyscyplinom - bylo juz i rugby, i pilka nozna i zuzel i generalnie choc zasad czasem nie znaja, to porazaja entuzjazem. Dodam do tego pelna kulture i brak przeklenstw, a okrzyki typu 'w zeby mu' pochodzily jedynie od siedzacej kolo mnie Epski (panowie patrzyli z niedowierzaniem i wysnuli przypuszczenie, ze moze kolezanka pracuje jako technik protetyk i zarabia na implantach). Generalnie bylo fajowo, wialo testosteronem, zawodnicy tlukli sie rowno, sloneczko pieknie przygrzewalo, odkrylam nowe zainteresowania. Szkoda tylko, ze przegralismy z kretesem 8:29. Belgowie grali z pelna motywacja, taktyka i zaangazowaniem, no i ostatecznie niech im bedzie. Znowu rzadu nie maja. A jak pokazal film o RPA, rugby jest znane w historii jako srodek scalania podzielonego spoleczenstwa. Im chyba tez by sie przydalo...

piątek, 23 kwietnia 2010

Haiku Herman a Wieza Babel

Herman Van Rompuy wydal wlasnie tomik wierszy/haiku po niderlandzku (czyli w swoim jezyku ojczystym) z tlumaczeniami na francuski, niemiecki, angielski i lacine (informacja o ukazaniu sie tejze pozycji na rynku trafila na pierwsze strony tutejszych gazet wygrywajac nawet z pylami wulkanicznymi). Tu przyklad radosnej tworczosci Przewodniczacego Rady Europejskiej z wiosennym akcentem:

In de poel paren
de padden zich lenig het
lenteleven in.
(18/03/2005)

I moje tlumaczenie:

W basenie para
ropuch uwija sie
w wiosenne zycie.

***

Vogels in concert.
Eén vangt en verleidt mijn oor.
Zanger onbekend.
(29/05/2005)

Ptaki podczas koncertu.
Jeden wylawia i kusi moje ucho.
Nieznany spiewak.

Wiecej na stronie: http://hermanvanrompuy.typepad.com/haiku/

Widac, ze japonska poezja weszla nawet pod strzechy zbiurokratyzowanych instytucji. Nie wiem tylko, czy to jest taki pozytywny przyklad internacjonalizowania spoleczenstwa w BXLi...

Za to fajny byl projekt poetyckiego tlumaczenia wiersza o Dzielnicy Europejskiej na wszystkie oficjalne jezyki unijne. Opis przedsiewziecia jest tylko po fr/nl http://www.versbruxelles.be/quartier_11, ponizej cytuje przeklad na nasze:


babel
(we flandrii leży…) tak inni wierzą: "jak wszystko, co wydaje
langenscheidt i spółka, również wiersz uniwersalny babel poprawną ma formę,
całość na głowę bije normę" (język i z nim związana szkoda, wielkopolska środa),
bądź też: "zgrabna treść, pojemna struktura – czysty czar iluzji dla miłośników pióra"
(wielorakie znaczenie pisma, cisna) - chociaż:


"kto tak o tekście sądzi, niech udowodni, że nie błądzi" (sceptyk nowy,
rowy) – słyszę w tym jakiś przytyk? bo, mówiąc szczerze, całkiem w to wierzę!
tak więc, słuchaczu, bądź gotowy, uderzy wszystko ci to do głowy – w dwudziestu
trzech językach! Niektórzy mogą się pogubić, a może nawet poczuć wstręt – stąd
krótki dla pewności wtręt: verstaat u mij?


qui, si vous ne parlez pas trop vite! czyli powoli – by móc notować: babel to miłe
miejsce najdzikszych sylab, to nieskończone zielone świątki. więc tutaj pierwszej
zaznali wolności i po kawałku zbezcześcili hostię. a gdzie, a kto? w leopoldyńskim
zoo, pomyśleć jak to było dziko - kiedyś skarmiali tu lwy słowami ("mewami"),
teraz tu eastman zęby wstawia za friko. i to by było na tyle, jednak


złowieszczo wiszą morfemy ponad placami, wrze tu i kipi niejedno -
rodzina z polski piwkiem się raczy pod belgijskimi drzwiami. tu krymsko-germański,
tam saksońsko-transylwański - cokolwiek to by nie było, babel chce zmienić boską
składnię siłą, wszystko na żywioł! obwieszeni gardziołkami ludzie z babel w
tatuażach – wypisanych po ugryjsku, po gaelicku i knajacku. ja noszę na przykład


"schengen rules okay" przez całą klatę, do tego kiedyś dawali dopłatę.
tuż pod kolanem walonii mapy topograficzne. proporcja to słowo śliczne,
babel to pępek świata; wszystko, co tutaj zyskasz to fraszka, lecz pewny bądź:
na dnie rzeki senny czai się tryton, na brzegu traszka: "wszystko zagarną z
powrotem, języki zabiorą – a co będzie potem"? (mocne zejście, świnoujście)


ulf stolterfoht
{(bardzo) wolne tłumaczenie} Andrzej Zakrzewski (cudaczność językowa, częstochowa)

środa, 21 kwietnia 2010

Brukselski swiatek

O tym, ze w Brukseli jest duze bezrobocie i mnostwo imigrantow, nad ktorymi ciezko zapanowac, wiedza wszyscy. W efekcie rosnie przestepczosc, mieszkancy nie sa zintegrowani, a sklocone i podzielone wladzie nie potrafia sobie z tym wszystkim poradzic.

W akcie desperacji ktos wpadl na pomysl, zeby uczulic na problem, doszkolic i zaangazowac ekspatow. Teoretycznie maja pod reka ogromna liczbe (co by nie powiedziec kwiat - to ostatnio modne slowo) ludzi wyksztalconych, z wiedza, pomyslami i wplywami, ktorzy zamiast narzekac moze mogliby cos zmienic na lepsze (choc pewnie okaze sie to czczym marzeniem, ale zawsze mozna probowac). I tak zaczelismy serie spotkan, wykladow, paneli, wycieczek itp, po ktorych Bruksela ma nam sie stac blizsza i bardziej oswojona. Ciekawe jest, ze 50% uczestnikow stanowia... Polacy! To tak na przekor temu co pisza o nas w literaturze, ze nie siegamy dalej poza koniec wlasnego nosa ;-)

Pierwsze spotkanie koncentrowalo sie na statystykach. Niby nudy, ale wygladaja one niewiarygodnie. Otoz w regionie brukselskim (skladajacym sie z 19 dzielnic/municipalities) wedlug danych z 2008 roku:

  • jest 1.048.491 mieszkancow (to akurat zadna nowosc, ale podaje dla ewentualnych porownan)
  • instytucje unijne zatrudniaja ok. 40 tysiecy pracownikow i do tego dochodzi ponad drugie tyle osob z NATO, krajowych reprezentacji, agencji, lobbystow, firm miedzynarodowych itp. Lacznie stanowimy grupe ok.100 tys.przybyszow
  • niecale 400 tys.osob jest zatrudnionych, 75 tysiecy to bezrobotni
  • 1/3 mieszkancow to dzieci i mlodziez do 25 roku zycia! 32% dzieci pochodzi z rodzin bez dochodu z tytulu wykonywanej pracy.
  • 23% osob konczacych edukacje nie ma sredniego wyksztalcenia (odpowiednika naszej matury)
  • 19% wszystkich zatrudnionych dojezdza co dzien z Waloni, a 33% z Flandrii - czyli ponad polowa wszystkich miejsc pracy jest obsadzona osobami spoza miasta (ktore, choc tu zarabiaja i korzystaja z infrastruktury, podatki placa gdzie indziej, zatem brakuje srodkow na policje, remonty, edukacje, itp). 39% uczniow i studentow mieszka poza Bruksela
  • 24% gospodarstw domowych to samotnie mieszkajacy mezczyzni, 26% - kobiety, 12% - malzenstwa bezdzietne, 18% - rodzice z dziecmi, 11% - samotne matki z dzieckiem, 3% - samotni ojcowie.
  • 55% mieszkan jest wynajmowanych
  • Belgami (zgodnie z narodowoscia podana w dowodzie) jest 71% mieszkancow (ale generalnie zaklada sie, ze ok. 56% osob ma obce pochodzenie)
  • glowni legalni imigranci to Francuzi (4,4%), Marokanczycy (3,7), Wlosi (2,5), Hiszpanie (1,8), Portugalczycy i Polacy (po 1,5 %)
  • w 40% gospodarstw domowych mowi sie na codzien w obcych jezykach
Reasumujac: BXLa to miasto biednych i bogatych (klasyka, ale w tym wypadku nie do konca, jak sie porowna nielegalnego imigranta z wysokim urzednikiem unijnym czy dyplomatami), pelne mlodych ludzi (czesto niestety tylko z podstawowym wyksztalceniem), z silnymi podzialami na dzielnice zamieszkane przez mniejszosci narodowe. Ale, jakby nad tym pomyslec, to da sie choc czesc z tego zamienic w atut - tygiel roznych kultur i mieszanka spolecznosci czerpiacych z siebie nawzajem i wpolpracujacych ze soba. Utopia? Dzis tak, ale moze z czasem cos sie poprawi. I choc nie jest to zadna stolica Europy, to trudno tez mowic o zwyczajnym belgijskim miescie.

I jeszcze jedna ciekawostka - ja jako osoba z Polski, legalnie mieszkajaca w Belgii, mam prawo glosowac w wyborach do wladz lokalnych. Przy czym nie ma zadnych wspolnych reprezentantow calego regionu (czyli tego miliona osob), tylko glosuje sie liste z Bruxelles, Schaerbeek, Evere itp w zaleznosci od swojego miejsca zameldowania. I nastepnie 19 roznych, odrebnie funkcjonujacych wladz ma sie dogadac i wypracowac wspolna polityke poprawiania dobrobytu i bezpieczenstwa...

Za tydzien mamy spotkanie i dyskusje z lokalnymi politykami. Cos czuje, ze bede miala duzo pomyslow na wpisy na blogu ;-)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Epsy w literaturze

No i sie doczekalismy pierwszej publikacji, do tego, jak na to nie patrzec, nalezacej do literatury pieknej,  posrednio na nasz temat. No moze nie do konca jest o nas, ale Epsy graja w niej role drugoplanowa. Autorka Grazyna Plebanek, mieszkajaca od kilku lat w Brukseli popelnila swoje dzielo 'Nielegalne zwiazki' czerpiac pomysly i wyciagac wnioski miedzy innymi ze spotkan z roznymi urzednikami.

I jak wypadamy w oczach obiektywnego obserwatora:

  • jestesmy zarozumiali (jak ktos nie jest fonctionnaire - a co to jest? ;-) - to sie nie liczy)
  • nudni (co z tego, ze ktos mowi w 3 jezykach, jesli potrafi opowiadac tylko o sobie)
  • glupi vel ograniczeni (znajomosc literatury konczy sie na lekturach szkolnych)
  • rozplotkowani, az do bolu (to moge spokojnie pozostawic bez komentarza)
Ksiazke przeczytalam, nie powiem, z zainteresowaniem (choc bardziej niz na fabule skupialam sie na watkach brukselskich). Przyjemnie bylo sobie wyobrazac bohatera biegajacego po parku z lukiem z rydwanem, ktory zdaje sie wzbijac w powietrze, znajdowac komentarze o kadetach z akademii wojskowej czy drzewach pieknie kwitnacych na wiosne, zdziwienie, ze kawa latte zwie sie tutaj ruskim mlekiem (Lait russe), ze nazwy przystankow autobusowych sa w dwoch jezykach i np. NATO zamienia sie nagle w OTAN.

Park Cinquantenaire wydawal sie rozleglejszy niz latem, niebo przeswitywalo przez bezlistne konary, na ktorych bujaly sie zielone papugi. Uzurpatorzy w swiecie sytych szpakow i wrobli, zakazany towar, ktory wymknal sie spod kontroli pewnemu przemytnikowi - rozmnozyly sie i zaadoptowaly do nowych warunkow. Lataly teraz zielonymi stadami, skrzecac i zamiatajac dlugimi ogonami.

Ze sciezek rowerowych migaly odblaskowe kamizelki - z przodu w koszu teczka, z tylu, w siedzisku maluch w kasku - to rodzice spieszyli sie do przedszkoli i pracy.

Czy klasyczna dyskusja:
-Tajlandia, bylicie tam?
-Tak, tam jest naprawde super!
-Super, prawda? A na Kostaryce?
-W zeszlym roku odkrylismy takie jedno miejsce. (...)
-A Kanary? Bo my juz w przyszlym nie...
-Nie, kiepsko, zreszta ile mozna.
-I juz nic autentycznego, turystyka tylko.

Albo knajpka 'Chleb powszedni' (Pain Quotidien).

Nie wiem tylko, jaki bedzie odbior ksiazki w Polsce, ale patrzac na nasza reakcje wywolala wiele zamieszania i wzbudzila duza ciekawosc. Co prawda Epsa portret wlasny jest calkowitym zaprzeczeniem wszystkich powyzszych cech ('literatura piekna to nie literatura faktu'), ale prawda sa watki o aksamitnym rasizmie (Polacy to w powszechnej opini hydraulicy lub sprzataczki. Jak kto ma sile, to zaprzecza, jak nie, to oglada polska telewizje i w kolko sciaga tu rodzine czy kolegow. A dlaczego? Zeby sobie zobaczyli, jak moze byc w cywilizowanym kraju. I zeby przywiezli troche makowca) czy rozmowa:

- Dopiero my pierwsi moglismy wyjechac z Polski naprawde z wlasnego wyboru. Nie za chlebem, tylko z ciekawosci swiata. 
- Stefan mowi, ze ci tutaj tesknia za Polska.
-E tam. Zapytaj ktorego, czy by wrocil. Tylko ktorego zapytaj! 

Haspengouw, czyli wiosna pelna para


Najpierw pare wskazowek:

  • trzeba dojechac pociagiem badz samochodem do Sint-Truiden (ok. 60 km na wschod do BXLi)
  • rowery mozna zamowic telefonicznie pod numerem 0800-96 96 7 http://www.bloesemfeesten-haspengouw.be/ (koszt wynajmu 9 eur na dzien, nie placi sie depozytu)
  • na tej samej stronie internetowej mozna sprawdzic, co na dana chwile rozkwita (my zastalismy wszystkie czeresnie, 30% grusz i 5 % jabloni w kwieciu)
  • za 2 eur sprzedawana jest mapka okolicy z doskonale zaznaczonymi sciezkami rowerowymi (zrobilismy Lus 2 - 35 km - Sint-Truiden en Gingelom)

Haspengouw to obszar w Limburgii, ktory slynie z sadow owocowych i wspanialych sciezek rowerowych. Na przekor pylom wulkanicznym i smutkom po ostatnich wydarzeniach postanowilismy 'zlapac' ta wiosne w pelnej krasie, zanim spadna zanieczyszczone deszcze, a wiatr zwieje wszystkie platki z drzew.




Takie tabliczki sa ustawione przy kazdym skrecie czy rozstaju drog (tylko numerki co rusz sie zmieniaja i trzeba miec zawsze mapke pod reka)


To te jeszcze nierozkwitniete jablonie i grusze (obsypia sie kwieciem na przyszly weekend)



A nieco pozniej beda rowniez truskawki!


Nagroda po pedalowaniu


I powrot do cywilizacji, czyli przyklejanka na gumy do zucia


I w sumie, jak spiewala Halina Kunicka:

Świat nie jest taki zły
Świat nie jest wcale mdły
Niech no tylko zakwitną jabłonie
To i miljon z nieba kapnie
I dziewczyna kocha łatwiej
Jabłonie kwitnące jabłonie

Wszyskim manna pada z nieba
Ludzie mają co potrzeba
Darmo światło , gaz, lokaje
Śpią od rana do wieczora
Czasem drepczą do kościoła
I nocą zmęczeni śpiewają

Świat nie jest taki zły
Świat nie jest wcale mdły
Niech no tylko zakwitną jabłonie
Babcie wnuczkom bajki klecą
Złote zęby z nieba leca
Jabłonie kwitnące jabłonie

Oto kurka na niebiesie
Zgadujemy co nam niesie
Biały śnieg czy srebrne złotówki
Wszyscy klniemy toż to skandal
Dzisiaj z nieba wstyd i granda
Lecą - gorące parówki

Świat nie jest taki zły
Świat nie jest wcale mdły
Tak kończymy tę naszą melodię
Wiosną ludzie umierają
Wiosną ludzie się kochają
I dziewczyna z ulicy i złodziej
Policjanci i poeci,chuligani - złote dzieci
Wszyscy tańczą do świtu kankana
Śpią od rana do wieczora
Czasem drepczą do kościoła
A w nocy zmęczeni śpiewają

Świat nie jest taki zły
Świat nie jest wcale mdły
Niech no tylko zakwitną jabłonie
To i miljon z nieba kapnie
I dziewczyna kocha łatwiej
Jabłonie kwitnące jabłonie