środa, 29 października 2008

Kreatywnym byc

Mialam troche przerwy w blogowaniu, bo caly tydzien spedzilam w Polsce krazac na trasie Warszawa - Justynow – Warszawa – Drohiczyn – Warszawa – Justynow – Warszawa – Bruksela. Zaliczylam kilkakrotnie podroz koleja na zmodernizowanym odcinku miedzy Skieniewicami a Lodza, pojezdzilam troche po stolicy zachwycajac sie przestrzenia zachowana miedzy budynkami w porownaniu z BXLa, udalo mi sie zobaczyc musical w Teatrze Roma (rewelacja!!!).

Jedynym negatywnym aspektem urlopu byla niespodzianka mojej rodzinki, ktora w tajemnicy zlikwidowala moj pokoj, skutkiem czego w moim bagazu w stronie powrotna znalazla sie glownie czesc rzeczy, ktore po mnie jeszcze zostaly. Ale i tak okazalo sie, ze kolezanka mnie przebila z przywozonym z Polski bagazem, bo jej Mama przygotowala cala serie sloikow z przetworami i kiedy zostaly zaladowane do walizki okazalo sie, ze nie ma czym ich zabezpieczyc przed stluczeniem i jedynym pomyslem bylo owiniecie ich w… papier toaletowy. Jak sie o tym dowiedzialam, to sobie ja od razu wyobrazilam, jak teraz siedzi w domu i papier zawija w rolki, ale ponoc miejsca bylo na tyle duzo, ze nie trzeba bylo nawet ich rozwijac. Tym sposobem ma zapas papieru na kolejny rok, a walizka po otwarciu przypominala walizki przemytnikow, tylko zamiast zwitkow pieniedzy byl papier o nieco nizszej wartosci ;-)

Juz kiedys pisalam, co jak co, ale pomyslowosci to nam nie brakuje. Choc i tak na przedstawieniu ‘Upior w operze’ w Romie zaniemowilysmy z zachwytu nad niektorymi rozwiazaniami technicznymi i iloscia drobnych niespodzianek dla widza. Nie bede zdradzac wszystkich tajemnic, ale nie umiem sobie wyobrazic, gdzie udalo sie upchnac za kulisami wszystkie dekoracje, ktore poza imponujacym wygladem byly gigantycznych rozmiarow (wielkie schody operowe, zlocony gabinet dyrektorski, jezioro i kryjowka Upiora to tylko kilka przykladow). Krysztalowy zyrandol spadl prawie na nas, Upior pojawial sie w kilku miejscach rownoczesnie (to akurat moge sobie wytlumaczyc, ze aktorzy sie wymieniali), dyrygent z dlugimi blond wlosami, ktory byl przedstawieniem sam w sobie, do zludzenia przypominal nam jedna znajoma i kiedy wyszedl na scene na koniec zbierac brawa, nagle na czele orkiestry wylonila sie podobna blond glowa i zaczela dyrygowac. Do tego zupelnie zdebialysmy jak na koniec Upior przykryl sie plaszczem i zniknal i zostala po nim tylko maska… Natomiast pomijajac wszystkie gadzety i triki, wykonanie bylo mistrzowskie i choc rozumiem, ze mozna miec wybity glos, piekny wyglad czy byc wspanialym tancerzem/tancerka, to posiadane tych wszystkich zalet rownoczesnie (co ma miejsce w przypadku odtworczyni roli Christine) jest juz lekka przesada. Musical polecam kazdemu i jak tylko bede miala jeszcze okazje nocowac w Warszawie, to w pierwszej kolejnosci sprawdze repertuar teatrow.

Tu link do nagrania w wykonaniu glownych bohaterow z obsady, ktora widzialam na zywo:
http://www.youtube.com/watch?v=8ZUJZzRNKZg

I moja ulubiona scena:
http://www.youtube.com/watch?v=jgwumWcRulc&feature=related

W tak podnoslych uroczystych nastrojach nastepnego dnia jechalismy na wesele kolezanki – Epski do Drohiczyna, ale to juz jest zupelnie inna historia…

Epski na weselu


wtorek, 21 października 2008

Spam weselny

Z grupa Epsek szykuje sie na wesele w Polsce. I tak przegladajac rozne propozycje zabaw weselnych natknelysmy sie na 'Telegram do Pana Mlodego'. My kopiowac nic nie bedziemy, poza tym jestesmy znajomymi ze strony Panny Mlodej, ale tekst bardzo mi sie podobal, wiec go wklejam ;-)

Nie każdy wie, że Pan Młody przed ślubem należał do Klubu Starych Kawalerów. Cały klub przebywa teraz we Włoszech i przesyła telegram z życzeniami:

Dzień dobry drogi Kamilu - Bongiorno Kamillo frajeri

bardzo nas cieszy - Kontato schizofrenio

że się ożeniłeś - Liberta kaput

w tym uroczystym dla Ciebie dniu - Akademio kabaretto

życzymy Ci wiele radości i szczęścia - La dyscyplina dyktatore

pojąłeś piękną żonę - Paloma maszkarone

po weselu rozpoczniesz normalne życie - Katorga, galera, patoga

wasz związek będzie pełen miłości - Finito amore...

potem może przyjdą dzieci - Cinquecento bambini

zostaniesz ojcem - Padre Virgilius

będziesz się cieszyć tą perspektywą - Silencio mortale

dbaj o teściową - Arszenikos cyjankarei

o teścia - Piwencjo kuflozo

a zostaniesz doceniony - Vizitato prokuratore

życzymy Ci - Gratulacjone

miłej współpracy - Non kolaboracjone

dużo pieniędzy - Forsa finito

ładnego mieszkania - Apartamento sutereno

dobrego samochodu - Karocze sireno

udanych wakacji co roku - Prego ciao Italia Bongiorno ogródek, sekator, działka

Tego wszystkiego życzą Ci koledzy ze słonecznej Italii - Cavalieros Sicilianos Italianos

podpisano koledzy z Klubu Starych Kawalerów - Kumplos smutatos
P.S. Pozdrowienia dla gości weselnych - Bongiorno stonka inwazione

niedziela, 19 października 2008

Drakula

Wczoraj po raz pierwszy wybralam sie ze znajomymi do brukselskiego teatru Toone. Polozony w samym centrum Brukseli, pomiedzy Impasse Schuddeveld i Impasse Sainte-Pétronille, niedaleko Grand Place'u, jest niezwyklym miejscem. Na parterze znajduje sie knajpka, ozdobiona plakatami i lalkami, ktora byla by bardzo przyjemna, gdyby nie kleby dymu papierosowego. Na strychu jest kameralny teatr marionetek, z drewnianymi lawami dla widzow i kolorowym wystrojem. I mimo tego, ze graja tam lalki, na przedstawienia przychodza glownie dorosli (wczorajsze przedstawienie zaczelo sie o 20.30 i trwalo dwie godziny).

My wybralismy sie na 'Drakule'. Sztuke wystawiali po francusku, ale fabule mniej wiecej znamy, wiec zalozylismy, ze damy rade zrozumiec o co chodzi. No i faktycznie, cala historia byla opowiadana glosno i wyraznie, do tego co jakis czas wrzucano slowka po niderlandzku lub 'brukselsku' (ja jeszcze nie zawsze umiem rozroznic). No i takiej wersji 'Drakuli' jeszcze nie slyszalam ;-)

Narrator opowiesci wyrusza w podroz do Transylwanii z walizeczka z logo 'Club Medu' w celu sfinalizowania transakcji zakupu nieruchomosci w Brukseli przy De Brouckère. Nabywca -Drakula szybko staje sie wielbicielem Krieka (belgijskiego piwa wisniowego), ktory mu sie kojarzy z krwia i chce sie nauczyc zargonu Brusseleer. Tymczasem Mina, ukochana narratora, przebywa z przyjaciolka Lucy w belgijskim kurorcie Knokke nad Morzem Polnocnym. Kiedy Lucy staje sie ofiara Drakuli, akcja przenosi sie na cmentarz w Ixelles. Tam zadza krwi wampirzycy jest zaspokojona belgijska kielbaska, odpowiednikiem naszej kaszanki. Na koniec, kiedy jeden z czlonkow nagonki na Drakule zostaje ranny, pozostali chca zadzwonic po Europe Assistance, a on sie broni, ze nie ma mutuelle, czyli tutejszego ubezpieczenia.

Wracajac do teatru, zostal on stworzony w 1830 roku przez Antoine Genty (Toone to skrot od imienia Antoni w brukselskim dialekcie). Obecnie szefem jest Toone VIII, Nicolas Géal, intronizowany oficjalnie w 2003 roku - pelni funcje kasjera, biletera, konferansjera, barmana sprzedajacego w przerwie Krieka itp. Oprocz niego w przedstawieniu wziela udzial piatka aktorow poslugujaca sie lalkami, ktorzy tworza mloda i zgrana ekpie milosnikow marionetek. W programie juz wkrotce bedzie 'Faust' i 'Czterech muszkieterow'.


Na koniec wklejam jeszcze zdjecie zamku z La Hulpe (absolutnie nie kojarzacego sie z Drakula), gdzie udalo mi sie wczoraj dojsc z Groenendaal - tym razem wcale sie nie pogubilismy!



Rok temu 'Drakule' widzialam rowniez wystawianego na swiezym powietrzu w ruinach opactwa w Villers-la-Ville. Przedstawienie to zrobilo wtedy na nas ogromne wrazenie (zwlaszcza jak zapadl mrok i wszedzie byly tylko wampiry i czarownice). Ale 'Drakula' w Toone tez jest jak najbardziej godny polecenia!

sobota, 18 października 2008

O tym...

jak znowu mam wiecej szczescia niz rozumu ;-)

W moim mieszkaniu, ktore wynajmuje od 9 miesiecy, w kuchni stoi przedziwne ustrojstwo. Na gorze ma 4 plyty grzewcze, ponizej piekarnik, o ktorym caly czas bylam przekonana, ze nie dziala, a na samym dole - mala zmywarke. Od lutego meczylam wlasciciela, ze piekarnik jest mi absolutnie niezbedny i zeby cos z tym fantem zrobil. Sama potajemnie kupilam w Polsce prodiz, ktory mi przewiezli znajomi i stalam sie dzieki temu ekspertka od okraglych ciast. Niedawno wlasciciel mojego mieszkania dal mi stara mikrofalowke, jako pocieszenie dla braku piekarnika, wiec generalnie przestalam natarczywie zglaszac zazalenia.

Dzis sie wybieralam na wycieczke do Forêt de Soignes. W ramach przygotowania do kilkugodzinnego marszu postanowilam zrobic sobie porzadne sniadanko z jajkami na twardo. Jak sie tam powoli gotowaly, a ja po zaparzeniu kawy i zrobieniu kanapek zaczelam sie troszke nudzic, od niechcenia zajelam sie sprawdzaniem roznych pokretel w kuchni. I udalo mi sie wlaczyc piekarnik!!! Szybko doszlam do wniosku, ze widocznie jest on sprzezony z jakims innym sprzetem i probowalam laczne wlaczenie piekarnika z plytka (nie dzialalo), wyciagiem (nie dzialalo) i... licznikiem czasu, jaki mam na mojej kuchenko-piekarniko-zmywarce. Eureka!!! I nawet jak sie mocniej zastanowic, to mam wspanialy sprzet, bo musze nastawic czasomierz, zeby cos upiec i jak sie zapomne, to on mi sie sam wylaczy!!!

Z radosci zmienilam plany obiadowe i pobieglam do sklepu po pizze. Piekarnik dziala doskonale. Pizza ze szpinakiem Dr Oetkera wyszla palce lizac!!!

wtorek, 14 października 2008

Polskie koledy po europejsku

W mojej dyrekcji powstal chorek, ktory w porze lunchu we wtorki przygotowuje kilka koled w roznych jezykach na blizej nieokreslona okazje w grudniu. I bardzo sie zapalili, zeby zaspiewac rowniez cos po polsku. To mnie dosc mocno zmotywowalo, zeby do nich dolaczyc, zwlaszcza ze moglam ich wspomoc w realizacji tego pomyslu. Po konsultacji wybralismy polskie ‘Przybiezeli do Betlejem’, ktore jest dosc proste, skoczne, dynamiczne i latwo wpada w ucho.

No i dzis mialam soprany nauczyc tekstu.

Przybiezeli… – kazdy frankofon spokojnie wymowi 'ż', wiec poszlo nadspodziewanie gladko
…do Betlejem… – proscizna
…pasterze… – jakos idzie, zwlaszcza, ze w tym miejscu tempo spiewania nieco zwalnia
…graja skocznie… - problem z ‘cz’, ale po paru probach sie udalo
….dzieciateczku… - totalna klapa, nawet po podzieleniu na sylaby nie udaje sie wymowic
…na lirze... – tu wiekszosc po stresie z ‘dzieciateczkiem’ wymieka i sie gubi
…Chwala… - moja najwieksza troska, zeby nie wyszla ‘chala’
…na wysokosci… - ciezko
… a pokoj na ziemi – idzie sprawnie, glosno i radosnie i do tego dochodzi ogromna ulga spiewajacych, ze to juz koniec

Wedlug nie-Polakow, jak my to czytamy, to brzmi pieknie i poetycko i wlasnie tak, jakby sie powinno zwracac do malego dziecka (ta ostatnia opinia moze byc spowodowana tym, ze nie przetlumaczylam dokladnie slow koledy - wspomnialam tylko, ze refren oznacza 'Gloria in excelsis' - albo ludzie sa przyzwyczajeni do polskich opiekunek do dzieci i wszystkie melodie kojarza im sie z kolysankami).

Poza tym spiewamy juz jedna kolede francuska, jedna wloska, w planie jest jeszcze niemiecki, niderlandzki i lacina. Na dzien dziesiejszy w zenskich glosach 60% chorzystek to Polki. W meskich mamy tylko jedna kolezanke spiewajaca tenorem. Spiewajacych kolegow – Polakow – brak.

poniedziałek, 13 października 2008

Dyplomata byc

Na francuskim nauczycielka podzielila nas na dwie grupy. Jedna to ambasadorowie, ktorzy mieli wymyslic sobie kraj, ktory wspolnie reprezentuja. Druga to dziennikarze, ktorych zadaniem bylo przygotowac liste podchwytliwych pytan. Potem kazdy dziennikarz dostal swojego ambasadora, mielismy przeprowadzic wywiady, a nastepnie wspolnie podsumowac, czego sie dowiedzielismy.

Ambasadorowie wylozyli sie juz na pierwszym pytaniu, gdzie ten kraj sie znajduje. Wiekszosc mowila o okolicach Morza Srodziemnego, jeden kolega wspomnial o centrum Europy. W grupie mamy Hiszpana, ktory natychmiast zaczal argumentowac, ze dla niego centrum to wlasnie kraje srodziemnomorskie.

Drugie trudne pytanie to data powstania tego fikcyjnego panstwa. Kazdy mial inna odpowiedz. Argumentacja Hiszpana: w kraju bylo tyle przewrotow politycznych i zmian ustrojowych, ze nie da sie dokladnie ocenic, na kiedy datowac poczatek jego istnienia.

To, ze nikt nie umial podac imienia i nazwiska najwazniejszych obywateli, Hiszpan latwo wytlumaczyl, ze jest to pytanie zbyt subiektywne, zeby mozna bylo ujednolicac odpowiedzi.

A liczba ministrow (rowniez kazdy podal inna) zalezy, czy bierze sie tez pod uwage wladze regionalne, ktore w tym panstwie zdaly sie byc bardzo skomplikowane.

Czy druzyna pilkarska brala udzial w mistrzostwach swiata? Wszyscy powiedzieli nie, jeden kolega tak. Wytlumaczenie Hiszpana: panstwo to nawet wygralo w rozgrywkach... w futbolu amerykanskim ;-)

Wniosek: ogolnie mowiac chodzi o to, zeby umiec odwrocic kota ogonem (tourner autour du pot) i gadac o niczym (la langue de bois)…

Agnieszka Osiecka
CHODZI O TO, ŻEBY NIE BYĆ IDIOTĄ

Chodzi sobie Baj po ścianie,
chodzą sobie różne panie.
I górnicy, i hutnicy,
i zwyczajni bezbożnicy.
Nawet bardzo młody jeż - chodzi też.

Chodzi Polak na wódeczkę.
Chodzi Basia het, nad rzeczkę.
I turyści z Ameryki,
i dawniejsze bolszewiki.
Ostatecznie chodzi wszak – nawet ptak.

Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
Zapuszczaj swój włos i motor.
Nie śpij z byle ho-hołotą.

Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być świrem, możesz być zbirem,
być idiotą, o nie, nie, nie, nie.

Można chodzić w kółko sobie,
albo się przewracać w grobie,
można chodzić w dal z Marylą
i z Agnieszką albo z Lilą,
w maratonie udział brać,
albo stać, ooo

Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
(…)
Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być nawet własną ciotką
Byleby nie zostać idiotką !


Slucham sobie tego teraz w wykonaniu Anny Serafinskiej I tak mi sie skojarzylo z ta ostatnia lekcja francuskiego ;-)