Kilka miesiecy temu dowiedzialam sie o nowym problemie ze zdrowiem. Jako ze wtedy mialam mnostwo planow wyjazdowo-goscinnych, twardo wynegocjowalam z lekarzem, ze wszystko zrobie co przewidzialam, a potem sie grzecznie zglosze. Obecnie wycieczki mi sie koncza, zostalo mi jeszcze tylko 2 gosci w sierpniu, wiec poszlam wolnym krokiem ze zbolala mina umowic sie na termin i sie okazalo, ze problem sam sie prawie rozwiazal i zostawiaja mnie w jednym kawalku!
No i teraz tak sobie mysle, ze w zyciu to jednak trzeba miec dobrze ustawione priorytety! Jakbym zrezygnowala z wycieczek, to tylko bym sie umeczyla i wciaz narzekala, ze tyle fajnych rzeczy mnie omija (a nie wiadomo, jakby sie cala operacja skonczyla). A ze ostatnio wszystko sie udawalo nad wyraz dobrze i przynosilo mi mnostwo wrazen i radosci, to nawet sie za bardzo nie przejmowalam (choc lekarz w maju powtarzal, ze musialby sie zdarzyc cud, zeby samo przeszlo).
A teraz moge planowac kolejne wycieczki i kolejnych gosci ;-)
I musze pamietac, ze cuda czasem sie zdarzaja!
PS Moze jeszcze powinnam zaczac grac w totolotka!
środa, 30 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz