
Kolezanka po przeczytaniu mojego Prowansalskiego A do Z przypomniala sobie, jak kiedys znajomemu Francuzowi wytlumaczyla, ze u niej w sypialni na polce stoi 'cigale', bo Polacy wierza, ze on przynosi dzieci. No i wlasnie zdala sobie sprawe, ze mu powiedziala o... cykadzie, zamiast o bocianie ('cigogne'). To sobie Francuz musial pomyslec!!! Dobrze, ze nie przywiozl jej fartuszka czy talerzyka z podobizna owada (tak na szczescie).
Ja, mimo totalnej nieznajomosci nazw zwierzat po francusku, slowko 'cigogne' juz wczesniej znalam. Wlasciwie bylo to jedno z pierwszych, ktorych sie nauczylam w Brukseli ;-) Zaraz po przyjezdzie tutaj mieszkalam z belgijska rodzina i spedzalam z nimi mnostwo czasu dowiadujac sie wielu ciekawych rzeczy o miejscu, gdzie przyszlo mi zyc.
Obok mnie drugi pokoj wynajmowala jedna Wloszka i czasem w weekendy udawalysmy sie razem na zwiedzanie okolic. I kiedys pojechalysmy do Muzeum Afryki, gdzie wsrod wypchanych zwierzat z czarnego kontynentu zobaczylam... bociana. Pozniej opowiadalam w domu, ze to przeciez polski ptak narodowy i Wloszka zaczela narzekac, ze szkoda, ze mu sie nie przyjrzala, bo wie tylko, ze cigogne dzieci przynosi, ale we Wloszech ten ptak nie wystepuje, co nasuwa pytanie, skad sie w takim razie ci wszyscy Wlosi biora... Nasza gospodyni tylko zazartowala, ze jak Monica w tym wieku nie wie, skad sie biora dzieci, to niech pojdzie do jednego z jej 4 synow na przeszkolenie. A ja sie nauczylam nowego slowa i to, jak sie okazuje, calkiem pozytecznego ;-)
Obok mnie drugi pokoj wynajmowala jedna Wloszka i czasem w weekendy udawalysmy sie razem na zwiedzanie okolic. I kiedys pojechalysmy do Muzeum Afryki, gdzie wsrod wypchanych zwierzat z czarnego kontynentu zobaczylam... bociana. Pozniej opowiadalam w domu, ze to przeciez polski ptak narodowy i Wloszka zaczela narzekac, ze szkoda, ze mu sie nie przyjrzala, bo wie tylko, ze cigogne dzieci przynosi, ale we Wloszech ten ptak nie wystepuje, co nasuwa pytanie, skad sie w takim razie ci wszyscy Wlosi biora... Nasza gospodyni tylko zazartowala, ze jak Monica w tym wieku nie wie, skad sie biora dzieci, to niech pojdzie do jednego z jej 4 synow na przeszkolenie. A ja sie nauczylam nowego slowa i to, jak sie okazuje, calkiem pozytecznego ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz