Wezmy na przyklad tak prosta rzecz jak wczorajsze pojscie do kina na Flagey.
Jest tam kilka wejsc, ja dokladnie nie wiedzialam, do ktorego powinnam isc i jak na pierwszym lepszym zobaczylysmy z kolezanka plakat Festiwalu Filmow i akurat ktos wychodzil i otworzyl drzwi, to zaraz tam poszlysmy. W srodku bylo calkiem pusto i nie wygladalo to na kino, wiec chcialysmy wyjsc. I kicha. Za pieruna drzwi sie nie chcialy otworzyc. Jakis facet z drugiej strony cos sie nasmiewal i machal rekami, pomyslalysmy, ze wariat i wrocilysmy do srodka szukac pomocy. A tu pusto. To sprobowalysmy jeszcze raz sie poszarpac z drzwiami i ten sam facet nam pokazal na domofon i byl tak uprzejmy, ze zadzwonil i mocno sie podsmiewajac powiedzial, ze jakies 2 dziewczyny sie zatrzasnely i chca wyjsc i zeby nam otworzyc.Dzis mialam proste zadanie wymiany tuszu w drukarce. No i sie okazalo, ze nowy toner jest znacznie mniejszy niz poprzedni, co prawdopodobnie jest spowodowane tym, ze nasza drukarka to model E352dn, a na pudelku bylo napisane E352. Poprosilysmy fachowca, przyszedl z tym samym tonerem, co juz mialysmy i po naszej demonstracji sie podlamal, ze innych nie produkuja i zadzwoni jeszcze do sklepu, ale moze sie okazac, ze mialysmy jednorazowa drukarke (faktycznie, na calym pietrze nikt takiej nie ma). Wrocil rozesmiany po pol godzinie i sie okazalo, ze toner jest dobry, a my wyciagalysmy go razem z plastikowa obudowa. Nomalnie blondynki! A ja mam juz uraz do drukarek, po tym jak kolega z glebokiej Afryki, z ktorym dzielilam biuro w pierwszym roku pracy, zamiast potrzasnac tuszem, potrzasnal drukrarka i cos peklo, potem probowal wlozyc toner nie tego typu (przy czym wciskal wiekszy od tego co powienien i dalej cos polamal) i informatycy wezwani na pomoc nie mogli sie nadziwic, co mysmy robili (potem chyba 2 tygodnie to reperowali, na szczescie drukarka nadawala sie do dalszego uzytku).
Przede mna lot do Polski w sobote i mam nadzieje, ze odlece w dobrym kierunku...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz