czwartek, 3 lipca 2008

Rasowa blondynka

Ja wcale nie jestem blondynka, ale ostatnio za co sie nie wezme wychodza problemy. W pracy sama sie o to prosze, bo zbieram same 'walki', ktorych nikt nie chce tknac (i sa wrzucane pod biurko). Ale pozasluzbowo tez mam ciagle pod gorke.

Wezmy na przyklad tak prosta rzecz jak wczorajsze pojscie do kina na Flagey. Jest tam kilka wejsc, ja dokladnie nie wiedzialam, do ktorego powinnam isc i jak na pierwszym lepszym zobaczylysmy z kolezanka plakat Festiwalu Filmow i akurat ktos wychodzil i otworzyl drzwi, to zaraz tam poszlysmy. W srodku bylo calkiem pusto i nie wygladalo to na kino, wiec chcialysmy wyjsc. I kicha. Za pieruna drzwi sie nie chcialy otworzyc. Jakis facet z drugiej strony cos sie nasmiewal i machal rekami, pomyslalysmy, ze wariat i wrocilysmy do srodka szukac pomocy. A tu pusto. To sprobowalysmy jeszcze raz sie poszarpac z drzwiami i ten sam facet nam pokazal na domofon i byl tak uprzejmy, ze zadzwonil i mocno sie podsmiewajac powiedzial, ze jakies 2 dziewczyny sie zatrzasnely i chca wyjsc i zeby nam otworzyc.

Dzis mialam proste zadanie wymiany tuszu w drukarce. No i sie okazalo, ze nowy toner jest znacznie mniejszy niz poprzedni, co prawdopodobnie jest spowodowane tym, ze nasza drukarka to model E352dn, a na pudelku bylo napisane E352. Poprosilysmy fachowca, przyszedl z tym samym tonerem, co juz mialysmy i po naszej demonstracji sie podlamal, ze innych nie produkuja i zadzwoni jeszcze do sklepu, ale moze sie okazac, ze mialysmy jednorazowa drukarke (faktycznie, na calym pietrze nikt takiej nie ma). Wrocil rozesmiany po pol godzinie i sie okazalo, ze toner jest dobry, a my wyciagalysmy go razem z plastikowa obudowa. Nomalnie blondynki! A ja mam juz uraz do drukarek, po tym jak kolega z glebokiej Afryki, z ktorym dzielilam biuro w pierwszym roku pracy, zamiast potrzasnac tuszem, potrzasnal drukrarka i cos peklo, potem probowal wlozyc toner nie tego typu (przy czym wciskal wiekszy od tego co powienien i dalej cos polamal) i informatycy wezwani na pomoc nie mogli sie nadziwic, co mysmy robili (potem chyba 2 tygodnie to reperowali, na szczescie drukarka nadawala sie do dalszego uzytku).

Przede mna lot do Polski w sobote i mam nadzieje, ze odlece w dobrym kierunku...

Brak komentarzy: