Powoli szykuje sie do sobotniego wyjazdu na poludnie Francji. Mapa przygotowana, trasa podrozy wyznaczona, zostaje sie tylko spakowac i ostatecznie wybrac miejscowosci, ktore zwiedzimy na miejscu. Naszym glownym celem jest tygodniowy kurs francuskiego w Aix-en-Provence, choc tu powinnam mrugnac okiem niczym w reklamie piwa bezalkoholowego ;-) Zajecia bedziemy miec przed poludniem, a potem szybciutko biegiemy do autka i zwiedzamy Prowansje badz szukamy ochlody w morzu, ktore ponoc ma temperature wyzsza niz powietrze w Brukseli.
Pierwszym etapem naszej podrozy jest przejechanie nieco ponad 1000 km z Belgii na poludnie. Jedziemy w trojke i ekipa sklada sie z dwoch kierowcow i mnie - Epski-Pasazerki ;-) Kiedys na nasze forum Epsow jeden kolega wyslal maila, ze jedzie do Polski i zaprasza do towarzystwa:
Wymog posiadania prawa jazdy jest niekonieczny.
Warunki dodatkowe:
1. nie rozmawiamy o polityce
2. nie rozmawiamy o sporcie (pasywnym - znaczy: a widziales ten mecz?)
3. nie rozmawiamy o pracy
zawsze o:
4. muzyce
5. gorach
6. turystyce
7. hobby
8. filmach
9. dziewczynach (ale to raczej kiedy facet sie zglosi ;-)))
10. morzach etc
No i ja jestem taka 'idealna' pasazerka. Auta prowadzic sie boje (mimo ze prawo jazdy mam juz od 11 lat), za gadam trzy po trzy przez pol drogi (albo i cala), czujnie dbajac o to by kierowca nie zasnal, co niestety czasem ma odmienny skutek (tzn.na pewno nie zasypia, ale zdarza sie, ze sie wkurza na to moje pokrzykiwanie nad uchem). Na sobote przygotowalam juz sobie gazety, ksiazki, mapy i przewodniki na wypadek jakby kolega prowadzacy samochod kazal mi sie przymknac ;-) No i nie moge sie juz doczekac!!!
* * *
JEREMI PRZYBORA
No i jak tu nie jechac
No i jak tu nie jechac?
-kiedy tak nowy szlak nas urzeka?
Kiedy dal oczy wabi,
chociaz zal tego, co za nami.
Nie ma nic bez ryzyka.
Tylko widz, tylko widz go unika.
A kto chce byc wewnatrz zdarzen
-musi zyc wciaz z bagazem.
Musi miec walizeczke i koc
i latarenke na noc.
Bywa, ze piekny jest pobyt
o kolorycie rozowym.
Bywa, ze sobie myslicie:
"Oby ten pobyt nigdy nie skonczył sie".
I nagle ta chwila w pobycie
do was przychodzi o swicie.
I znowu przed dom wychodzicie
i wzrok gubicie we mgle.
No i jak tu nie jechac...
http://www.youtube.com/watch?v=8IK5vncdbyg
* * *
Kilka dni temu w swoja ostatnia podroz wybral sie Profesor Geremek. Kiedys lecialam z nim samolotem - siedzial tuz obok i w odroznieniu od innych VIPow, ktorych napotykam czasem w podrozy, dotarl o czasie, z innymi pasazerami i ujal wszystkich swoim spokojem i kultura osobista. Jego asystent z biura w Brukseli jest moim znajomym i jednym z jego ostatnich dzialan bylo zorganizowanie dzis nabozenstwa w intencji Profesora. Ulamek sekundy, chwila nieuwagi i nie ma czlowieka...
środa, 16 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz