środa, 11 marca 2009

Bańki

Z przeziebienia zostal mi juz wlasciwie tylko zmieniony glos (juz nie schnapps baryton, ale do sopranu jeszcze mi daleko) i kaszel, ktory dusi, meczy, nie pozwala spac i normalnie funkcjonowac. Po paru dniach kurowania sie na wlasna reke poszlam dzis wreszcie do lekarza. Mam nadzieje, ze wkrotce wszystko wroci do normy i po moim wiosennym przeziebieniu pozostana jedynie trzy wpisy na blogu.

To dlugie chorowanie to juz moja specjalnosc. Ostatnie problemy z kaszlem mialam jeszcze w Polsce i zanim moja pani doktor zaczela stosowac dla mnie leczenie jak dla astmatykow, kiedys z braku innych pomyslow zalecila mi postawienie baniek. Bylo to pare lat temu, ja generalnie jestem zwolenniczka metod naturalnych, banki zostaly pozyczone od sasiadki i rodzice zgodnie przystapili do egzekucji. Mama najpierw nieopatrznie nasmarowala mnie spirytusem i kiedy pierwsza banka i zapalona zapalka znalazly sie tuz nade mna, moje plecki stanely w ogniu. Najpierw zapalily sie te opary spirytusowe i gdyby nie to, ze Tata mnie zdmuchnal szybko jak swieczki na torcie, to wkrotce zaczelabym skwierczec jak na ruszcie. Szkod nie odnioslam, banki zostaly postawione i to tak skutecznie, ze kiedy pare dni pozniej ogladala mnie lekarka, to z uznaniem skomentowala, ze takich plackow to ona jak zyje nie widziala. Zaraz po wyzdrowieniu musialam jeszcze isc do fryzjera obciac spalone koncowki wlosow ;-)

A tu ku pamieci instrukcja stawiania baniek:

Szklane bańki myjemy w gorącej wodzie, by były ciepłe, i dokładnie osuszamy. Przygotowujemy naczynie ze spirytusem i metalowy ok. 15-cm pręt z końcówką owiniętą wacikiem. Zapalamy świeczkę. Miejsca, gdzie będziemy przykładać bańki, natłuszczamy i lekko masujemy. Wacik delikatnie nasączamy spirytusem i podpalamy. Wkładamy do bańki płonący wacik, natychmiast po wycofaniu przykładamy otwór bańki do ciała. Powinna się przyssać. Po postawieniu baniek okrywamy chorego kołdrą. Po 10–15 minutach zdejmujemy bańki - przechylamy je lekko, jednocześnie naciskając palcami skórę przy ich brzegu. W wyniku popękania drobnych naczyń krwionośnych na plecach pacjenta pozostają siniaki, które po kilku dniach się wchłoną i znikną.

Gdy stawiane są bańki, wytworzone podciśnienie wciąga skórę co powoduje, że naczynia krwionośne pękają. Krew która nagle została usunięta z krwiobiegu traktowana jest przez nasz organizm jak ciało obce. Dzięki temu uruchamiane są mechanizmy obronne, które zwalczają przy okazji zalążki choroby.


I jakie to proste? Ja jednak na wszelki wypadek poprzestaje juz teraz na czosnku, miodzie i soku malinowym.

I pozdrawiam wszystkich poprzeziebianych ;-)))

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Droga Wieczorynko, pisze nie na temat, za co przepraszam z gory. :-)
Nominowalam Cie do Kreativ Blogger Awards. Szczegoly na moim blogu.
Pozdrawiam serdecznie jako wierna czytelniczka. :-)
francaise.blox.pl

Anonimowy pisze...

Ja pamietam z czasow dziecinstwa, jak przychodzila do nas siostra zakonna, zeby stawiac banki. Ja to nawet lubilam. :-)
Zycze powrotu do zdrowia i jak najmniej przeziebien na wiosne.
Reine_Marguerite