sobota, 21 marca 2009

Znow wedrujemy...

Pierwszy dzien wiosny. Zamiast topic Marzanne, co uznalismy za nieekologiczny zwyczaj, poszlismy na spacer. I to niebylejaki. Najpierw pociagiem w ok.20 minut dojechalismy do podbrukselskiej miejscowosci Groenendaal, a nastepnie pieszo wrocilismy spowrotem ;-). Lacznie mamy za soba 3 i polgodziny zwawego marszu, tylko pare razy pomylilam trase i z zalozonych przeze mnie 12 kilometrow wyszlo troche wiecej (ale gubilismy sie glownie w lesie, a zatem byla to sama przyjemnosc). Nogi mnie co prawda bola tak, ze juz dzis nie chce mi sie nigdzie ruszac, ale jestem bardzo zadowolona z wycieczki. I bylo to dobre przygotowanie do marszu w biegu na 20 km (patrz mapki - pierwsza to nasza dziesiejsza trasa, a druga to plan polmaratonu).

W lesie wiosny jeszcze nie widac

Ale w mijanych przez nas parkach napotkalismy lany zawilcow

W zblizeniu wygladaja one tak

Przechodzilismy tez kolo calej serii stawow

Czasem z kaczkami i labedziami (tutaj taki z chyba troche uszkodzona konczyna)


Dlaczego takie piekne sloneczne weekendy nie sa co tydzien? O ilez byloby przyjemniej, zdrowiej i radosniej, gdybysmy takie wycieczki mogli urzadzac co sobota...

Na szczescie w domu tez mam wiosennie - amarylis kwitnie w oczach, a ja jeszcze czekam, az mi wyrosna zonkile w koszyku.

Na koniec wpisu i dobry poczatek nowej pory roku piosenka Turnaua - tak w temacie spacerow:

http://www.youtube.com/watch?v=hdEdVAkAQv8

Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.


Krzysztof Kamil Baczyński
1938 r.

Az mi sie zatesknilo do gor i morza. Dobrze, ze juz wiosna!

Brak komentarzy: