niedziela, 1 marca 2009

UGC Unlimited

Jedna z popularnych sieci kin w Belgii ma oferte abonamentu. Za cene rowna dwom biletom do kina miesiecznie mozna chodzic na filmy bez ograniczen (nawet co dzien na pare na raz). W kilka osob poddalismy sie reklamie, karty nabylysmy i poki co nasza motywacja wykorzystywania zainwestowanej kasy nie slabnie (umowy mamy na rok od listopada 2008) i po raz pierwszy w zyciu jestem w miare na biezaco z repertuarem kinowym (wlasnie policzylam i przez ostatnie 2 miesiace widzialam 10 filmow)! Ponizej wrzucam moj bardzo subiektywny (bo niezgodny z Oskarami, ktore wreczano tydzien temu)ranking filmowy:

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

To bajka dla doroslych. Slicznie basniowo przedstawiona, z moralem (kazdy z nas ma inne powolanie: do bycia tancerzem, guziciarzem, rodzicem, ale kazdemu zegar tyka w ta sama strone, a smierc jest wymyslona po to, zeby docenic to, ze sie zyje), zachecila mnie do siegniecia po F. Scotta Fitzgeralda, ktory napisal opowiadanie, ktory stal sie podstawa do nakrecenia tej historii. Benjamin rodzi sie jako osiemdziesieciolatek i z roku na rok staje sie coraz mlodszy. Film dostal 13 nominacji do Oskara, a okazal sie najwiekszym przegranym, choc moim zdaniem charakteryzatorom nagroda by sie jak najbardziej nalezala, bo glowny bohater niezaleznie do wieku zawsze przypomina Brada Pitta tudziez naszego rodzimego Zakoscielnego. Minusem jest dlugosc filmu – 2 i pol godziny (w polowie ledwo moglam usiedziec, ale koncowka wynagrodzila mi niewygody).

Slumdog Millionaire

Swietny film, niestandardowo pokazuje Indie, choc final troche traca bollywoodem (entuzjastyczny taniec na peronie ;-))). Prosty chlopak z ulicy wygrywa z teleturnieju ‘Milionerzy’ (wersja z Indii jest identyczna z polska). To tez jeden z lepszych filmow, ktore ostatnio widzialam (i moja opinia nie jest odosobniona, bo dostal 8 Oskarow, rozne wyroznienia i uznanie krytykow).

Australia

Tu zamiast Indii pokazano Australie. Przepiekne krajobrazy (zastanawiam sie, czy aby na pewno wybor Norwegii na wakacje jest trafny ;-), ckliwa fabula, swietni aktorzy (Nicole Kidman I Hugh Jackman). Czego chciec wiecej? Swietny film na sobotnie popoludnie.

Revolutionary Road (‘Droga do szczescia’ z Kate Winslet i Leonardo DiCaprio)

Najpierw dostalam dwie recenzje od znajomych: "film polecam aczkolwiek troche bylam rozczarowana" i "polecam - ciezki dosyc, ale bardzo dobry". I wlasciwie z opiniami zgadzam sie w 100%. Zmeczone rutyna malzenstwo postanawia rzucic wygodny dom, stala prace w Stanach i przeniesc sie do Francji. W efekcie nie starczylo im odwagi na zmiane, film konczy sie smutno, a jako sposob na radzenie sobie z zyciem pokazano starszego dziadka, ktory udaje, ze slucha gadania zony, a wylacza sobie aparat sluchowy. No coz, nam na emigracje odwagi starczylo, a na sposob zagluszania bodzcow z zewnatrz wpadlysmy juz przed trzydziestka, zatykajac sobie uszy korkami, jak ostatnio przez tydzien mieszkalysmy w schronisku we Francji ;-)

Yes man (z Jimem Carreyem)

Aktora lubie srednio, ale pierwszy raz widzialam go w tak optymistycznej roli. Okazuje sie, ze warto czasem ‘brac byka za rogi’ i nigdy nie wiadomo, jaka umiejetnosc kiedy nam sie moze przydac (ja wciaz wierze, ze moje uczenie sie niderlandzkiego jeszcze kiedys mi sie przyda, nawet jak Holandie zaleje I zniknie z powierzchni Europy). Przez wiekszosc filmu usmiechalam sie sama do siebie i wyszlam z kina w bardzo pozytywnym nastroju.

Podobaly mi sie rowniez filmy oparte na faktach autentycznych: 'Valkyrie' o zamachu na Hitlera i 'Che' o Che Guevara (choc w tym drugim troche mnie przerosly dialogi po hiszpansku i czytanie tlumaczenia po francucusku).

Natomiast i tak z calej serii filmow wygrywaja u mnie: ‘Loft’ (produkcja belgijska, kryminal, przez 2 godziny szukaja mordercy i srednio co 10 minut sa tak niespodziewane zwroty akcji, ze trzyma w napieciu caly czas, a koncowka jest ogromnym zaskoczeniem) i ‘Twilight’, czyli po polsku ‘Zmierzch’ (film dla nastolatkow, sam w sobie taki sobie, ale dzieki niemu odkrylam cala serie ksiazek, ktore mnie wyjatkowo wciagnely w czasie gdy powinnam sie uczyc do egzaminow w styczniu).

Filmow w ciagu 4 miesiecy widzialam kilkanascie, ale jeszcze nie udalo mi sie wywiazac z postanowienia, ze bede cwiczyc francuski i ogladac produkcje w tym jezyku (nie placac za bilet, moglabym wyjsc w kazdej chwili, jesli przestalabym rozumiec o co chodzi). No coz, do listopada 2009 moze mi sie uda ;-)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Agnieszko, zgadzam sie w 100% z Twoich rankingiem, ciekawe czy wplyw na to mial fakt, ze chyba wszystkie te filmy obejrzalysmy siedzac obok siebie ;)

Aga pisze...

Najprawdopodobniej ;-) A co do 'Revolutionary road' to podobno filmu tego nie rozumieja osoby, ktore sa zadowolone z tego co maja. Moze cos w tym jest...