Jest to fragment artykulu z 'Tygodnika Powszechnego’ ze stycznia, ktory ostatnio wpadl mi w rece (lepiej pozno niz wcale). Jak to przeczytalam, to sama sie do siebie usmiechnelam, bo atmosfera lampy i fotela jest mi doskonale znana, ale jakos o tym nie myslalam w kontekscie definicji inteligenta ;-) Pisalam juz w tym miesiacu o filmach, teraz wiec bedzie o ksiazkach.
Dostalam niedawno zbior opowiadan F. Scotta Fitzgeralda z ‘Ciekawym przypadkiem Beniamina Buttona‘. Z reguly wole najpierw czytac, a potem ogladac adaptacje filmowa, ale w tym przypadku bylo odwrotnie. I do dzis nie moge wyjsc ze zdumienia. Poza pomyslem, zeby czlowiek rodzil sie stary i potem stopniowo mlodnial (podobno koncepcja nalezy do Marka Twaina), obie historie nie maja ze soba prawie nic wspolnego (poza tytulem oczywiscie)! Choc obie sa warte uwagi.
Ostatnio generalnie mam sporo niespodzianek w czytanych lekturach. Bardzo mi sie podobaly ‘Dwa domki na kolkach’ (m.in.o Polakach w Wielkiej Brytanii) i pod ich wplywem kupilam ‘Zarys dziejow traktora po ukrainsku’, ktory byl reklamowany jako najlepsza powiesc komediowa ostatnich lat. I chyba nie mam poczucia humoru. Ksiazka poziomem przypomina historie Marcinkiewicza i Isabel (odsylam do You Tube). Niestety proceder legalizowania fikcyjnych zwiazkow malzenskich czy znajdowania sobie partnerow tylko w celu uzyskania obywatelstwa jest znany nie od dzisiaj. Rowniez tendencja do nagradzania sobie niedostatkow z czasow komunizmu, ciagle wymiany sprzetow na nowe, szpanowanie samochodami, ciuchami jest powszchne rowniez wsrod Polakow (u mnie w kamienicy w piwnicy mieszka malzenstwo w klitce bez okna, ale do rodzinnych Siemiatycz jezdza Ferrari). Samo zycie. Tylko zamiast smieszyc, smuci.
Inna smutna lecz prawdziwa historia, ktora ostatnio czytalam, to ‘Po rozstaniu’ Zeruya’i Shavlev. To pierwsza ksiazka autorki pochodzenia Izraelskiego, ktora mialam w rekach, ale realia i zachowania okazaly sie bardzo podobne do naszych. O zyciowych wyborach, czasem trafnych czasem nie. Polecila mi ja i pozyczyla kolezanka, a ja jak bede w Polsce, to moze dokupie inne pozycje tej autorki.
W najblizszym czasie mam zamiar wrocic do Irvinga Stone’a. Jego ‘Pasja zycia’, czyli zbeletryzowana biografia Vincenta van Gogha jest jedna z moich ulubionych ksiazek (czytalam pare razy, rowniez zanim przyjechalam do Belgii, gdzie dzieje sie czesc akcji). Dzieki niej w bardzo przyjemny sposob dowiedzialam sie o powiazaniach miedzy Gauguinem (malowali razem w Arles), Cezannem (ktory pochodzil z pobliskiego Aix-en-Provence), Toulouse-Lautrec’iem (duzo jego plakatow jest w muzeum w Ixelles w Brukseli). I o slynnych slonecznikach i szalenstwie artysty. Ale przeciez, jak mowil doktor van Gogha, „który artysta jest normalny? Gdyby był normalny, nie byłby artystą. Człowiek normalny nie stworzy nigdy dzieła sztuki. Je, śpi, pracuje mechanicznie i umiera. Artyści (...) są przewrażliwieni w odczuwaniu życia i natury, dlatego mogą je interpretować dla nas, reszty ludzi”. Jest tez opisana historia obrazu ‘Pole pszenicy z krukami’, ktore jest jednym z moich ulubionych i wisi jako magnes na mojej lodowce.

Niewiele pozycji Stone’a zostalo przetlumaczonych na jezyk polski i kilka opaslych tomidel sciagalam z antykwariatu z Anglii (niech zyje internet i swoboda przeplywu dobr miedzy krajami). Takze przede mna jeszcze biografie Michala Aniola, Freuda, Pissaro, Johna i Abigail Adams i historii odkrycia Troi Heinricha Schliemanna.
Fotel i lampa sa w ciaglym uzytku, a dwa regaly, ktore dostalam w spadku po kolezance, sa coraz bardziej wypelnione. Jesli kiedys kupie tu mieszkanie i sprowadze czesc ksiazek z Polski, to zamieszkam w bibliotece. I choc ja raczej jestem z tych co jedza, spia i mechanicznie pracuja, to przy okazji popozuje troche na inteligentke ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz