Znajomi mi polecili nowe SPA w Genval pod Bruksela, gdzie oferuja kapsuly wodne (udalo nam sie zrealizowac znizkowy kupon, ktory oferowali na dobry poczatek).
Delikwent wchodzi, zamyka klape i przez 45 minut unosi sie na wodzie, ktora dzieki soli zwanej epsomit (sic – skojarzenie z Epsami przypadkowe) ma duza wypornosc (jak w Morzu Martwym - nawet jak najpierw usiadlam, to nie moglam utrzymac nog na dnie) i doskonale dziala na skore (robi sie gladka jak wiadoma czesc niemowlaka). W kapsule caly myk polega na tym, zeby lezac calkowicie sie rozluznic – w efekcie uszy powinny sie znajdowac pod woda, co wiele osob denerwuje i maja problem ze swobodnym ulozeniem sie powierzchni na dluzszy czas. Ja skorzystalam z korkow, choc i tak co nieco mi sie dostalo do srodka (zle je wlozylam i nie byly zbyt szczelne). Troche sie tylko balam zamknac klape do konca i zostawilam nieduza szczeline na wszelki wypadek, ale kazda osoba znajdowala sie w innym pokoju, wiec i tak nic sie nie dzialo i nie bylo zadnych bodzcow z zewnatrz. I zrodzil sie problem, co robic ;-)Najpierw polezalam, nastepnie zaczelam sie odbijac rekami z prawej strony na lewa i odwrotnie, poznej sie kolysalam w tyl i w przod, potem sie zaczelam chlapac i szczypiace oczy spryskiwac slodka woda w butelece, ktora mialam w kapsule, na koniec sie bawilam taka poduszka pod glowe dla zestresowanych (nie polecam - strasznie niewygodna) i myslalam, co tam robia moje znajome w pokojach obok. Wszystkie poprosilysmy, zeby nie wylaczali nam muzyki, wiec atrakcji czasem nam dostarczaly bebny czy inne instrumenty (co ciekawe, muzyka przez korki dochodzila tylko jak zanurzalam uszy w wodzie), ale glownie slyszalam bicie serca i mi pozniej zaczelo burczec w zoladku, bo zglodnialam. I tak sie zastanawiam, jak ja wytrzymalam 9 miesiecy w brzuchu mamy ;-)
Jednak mimo wszystko bardzo mi sie podobalo. Moze glowa do konca nie odpoczela, ale miesnie na pewno. Kapsula miala ta przewage nad basenem, ze nie mozna bylo sie utopic (jest w nich ok 30 cm glebokosci) i absolutnie nikt nie przeszkadzal przez trzy kwadranse. Pozniej porownywalam lezenie na wodzie z lezeniem na lozku i roznica jest kolosalna (choc obie fomy maja swoje plusy).
W dodatku obsluga byla zupelnie ‘niebelgiska’ ;-) Mlode przesympatyczne malzenstwo (kobieta na wozku inwalidzkim), oboje bardzo pomocni i gadatliwi. Kapsuly zamykaly sie i czyscily automatycznie po kazdej osobie. Caly osrodek (maja 6 pokojow z kapsulami i sale do masazu) lsnil swiezoscia i nowoscia.
Jeszcze tam pewnie kiedys wrocimy! A w miedzyczasie bede im robic reklame!
PS dla tych co znaja angielski. Weszlam na strone producenta kapsul i sobie co nieco o nich pocztalam. Pisza tam m.in.:
Within a few minutes a floating person can reach a depth of relaxation which takes many years to achieve by classical meditation techniques.
Ja jakas nadpobudliwa jestem ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz