środa, 17 grudnia 2008

Epsy w telewizji

I sie okazalo, ze nasz polski networking dziala doskonale - wczoraj spiewy choralne w pracy zostaly nagrane przez telewizje Polsat News i krotka migawka z nami zostanie prawdopodobnie dolaczona do reportazu na temat europejskich zwyczajow i tradycji swiatecznych za kilka dni (no chyba, ze material okaze sie zupelnie do kitu). Pewnie pokaza nas maksymalnie przez pare sekund, ale przezywalismy to co najmniej jak retransmisje na zywo - jak kamera podchodzila blizej to mylilismy slowa, co niektorzy platali nawet linie melodyczna, kolega-Polak przy polskiej koledzie, jak uslyszal tenora obok mamrotajacego 'Przyprzepszeli do peplejem paprzerze' to o malo nie ryknal smiechem, dyrygent machal nerwowo i generalnie emocji mielismy mase. Kolezanka, ktora ma czerwony plaszczyk i czapke Mikolaja stracila zyciowa szanse wystapienia publicznie z choreografia w roli Elfa - kto wie, moze by sie spodobalo i telewizja Polsat ruszylaby z nowym programem: 'Gwiazdy tancza po urzedach' czy 'Taniec z urzednikami'...

Pozniej poszlismy uczcic koniec sezonu koncertowego i snuc ambitne plany na przyszlosc. Chor bedzie istnial dalej, w przygotowaniu juz sa piosenki Jacques'a Brela i Edith Piath, dyrygentowi marzy sie cos z Rossiniego, kolezanke Austriaczke poprosil, zeby wyszukala cos Mozarta, a nam Polakom pozostawil wolna reke i w pelni ufa naszej decyzji. No i mamy problem. Bo ja na cztery glosy mam ogromny wybor… piesni koscielnych, a to odpada. Probowalismy sobie przypomniec, co znamy innego i doszlismy do wniosku, ze jakbysmy nauczyli Niemcow 'Roty' to bedzie skandal i pewnie wylecimy z pracy. A z arii operowych to nam sie tylko Moniuszko kojarzy, ale jak tu wycwiczyc obcokrajowcow w wymowie slowa 'Przasniczka'… Repertuar Mazowsza to ponoc biale kruki, do popularnych piosenek do nucenia przy ognisku to w internecie co najwyzej akordy na gitare da sie znalezc, a nie nuty z podzialem na glosy, takze jednym slowem mamy klina i bedzie o czym myslec przez najblizsze pare tygodni.

Dzis natomiast sie juz pakuje i jutro skoro swit lece do Polski. Zostaje do konca swiat i potem wracam do Brukseli reprezentowac Komisje Europejska na spotkaniu mlodych, ale o tym napisze w swoim czasie. Z ostatnich informacji wynika, ze na zaproszenie wspolnoty z Taizé do tej pory odpowiedzialo ok. 600 osob z Hiszpanii, 2000 Francuzow, 1500 Wlochow, 2000 Niemcow i UWAGA... 9000 Polakow!!!! Zatem zakladamy, ze broszurki i prospekty, ktory zamowilismy po polsku, rozejda sie szybciutko.

Poki co wszystkim szykujacym sie do powrotow do domu zycze szczesliwych podrozy i udanego odpoczynku. Radosnych Swiat! I to raczej takich w tradycyjnym wydaniu, a nie z Polsatem News ;-)

niedziela, 14 grudnia 2008

W zlobie lezy...

Bylo juz o komercyjnych zwyczajach swiatecznych, teraz troche tradycji. W koncu w Betlejem tez byly gospody, ale co wytrwalsi podazali wytrwale do stajenki.

My dzis po mszy mielismy spotkanie oplatkowe. Chor tradycyjnie spiewal pomimo braku naszej dyrygentki, jak skonczylismy to zabraklo talerzykow, wiec do jedznia zostaly nam tylko rzeczy, ktore sie da wziac w reke (glownie ciasta). Skoro nie rozpraszaly nas rozne przysmaki, nasza uwage zwrocila ilosc malych dzieci i kobiet w ciazy miedzy nami. Az sie smialismy, ze mozna by napisac niezla prace doktorska na temat 'Wplyw spiewu choralnego na rozrodczosc par znajdujacych sie na emigracji' (bo chorzysci wioda prym w dbaniu o ciagla podaz naszych nastepcow). Baaa, nawet model ekonometryczny mozna by sporzadzic, bo statystyki sa nieublagalne - na poczatek Nowego Roku spodziewamy sie trojki malych dzieciatek.

Po poludniu wybralam sie na spacer po miescie i przy okazji ponownie obejrzalam zlobki w Katedrze. Najbardziej mi sie podobal japonski - sam zlobek z Jezusem, za nim biala plachta ze szkicami Maryi i Jozefa, podswietlona od tylu i lekko bujajaca sie (co sprawialo wrazenie, ze postacie przyblizaja sie i oddalaja od zlobka). Z Polski reprezentowalo nas Opole - wystawilo szereg wyrzezbionych w drewnie i kolorowo pomalowanych postaci.

Natomiast najciekawszy zlobek pochodzi z Hiszpanii, typowe pueblo z mnostwem postaci, domkow, zwierzat (m.in. z kurami - Hiszpanie wierza, ze to kogut pierwszy zaanonsowal calemu swiatu swoim pianiem narodziny Jezusa). Kolega Meksykanin opowiadal, ze jak byl maly, to takie zlobki ustawiano w domu i kiedy zrobil dobry uczynek, to posuwal swoja figurke blizej stajenki, jak nic nie zrobil - stal w miejscu, a jak narozrabial to musial sie cofnac. Inny ciekawy zlobek pochodzi z Haiti. Wyraznie wskazuje, ze mamy uprawnienie i Maryja z Jozefem wcale nie musza byc biali z blond wlosami ;-)

sobota, 13 grudnia 2008

Winter Wonders / Plaisirs d'Hiver / Winterpret

Jak prasuje, szperam w necie czy zajmuje sie rzeczami nie wymagajacego duzego skupienia, to sobie wlaczam flamandzki kanal EXQI Culture w telewizji. I teraz wlasnie leci transmisja koncertu Vlaams Radio Koor (Choru Radia Flamandzkiego), ktory odbyl sie w Antwerpii w Sint Augustinuskerk. Glownie spiewaja koledy, w znacznej czesci po angielsku (czesto te, ktore my spiewalismy tydzien temu w BOZARze, wiec moge sobie czasem ponucic pod nosem) i nagle, ku mojemu ooooogroooomnemu zaskoczeniu uslyszalam 'W zlobie lezy' po polsku. Doskonale wykonane. Nasze 'Przybiezeli do Betlejem' w pracy tez swietnie wychodzi (spiewamy co dzien w czasie lunchu od czwartku). Czyli widac, ze jak sie chce, to i Belgow sie polskiego nauczy! I do tego te polskie koledy sie im bardzo podobaja!

A Bruksela jest juz cala swiatecznie rozswietlona. Ponizej wrzucam kilka zdjec z Grand Place'u i okolic.

Ratusz w nutkach

Tajemnicze znaki na niebie

Zlobek

Norweska choinka

Jedna z moich ulubionych karuzeli

A tak sie konczy krecenie sie na karuzelach polaczone z duza iloscia czekoladek

Lodowisko

Przedstawienie przy Placu St Catherine

Ogladanie materialow dowodowych ;-)

Wczoraj sie zebralismy wspolnie obejrzec nagranie wodewilu 'Sweet 50s' i wyciagnac wnioski na przyszlosc. Generalnie wyszlo fajnie, choc ja swoja role prawie wykrzyczalam, mielismy troche problemow z mikrofonami, panowie kamerzysci filmowali sie nawzajem, a fotograf co chwila im zaslanial widok, a z pozytywnych rzeczy: swietnie wyszly tance, spiewy tez calkiem niezle i ujawnilo sie pare nowych talentow. Wniosek: wkrotce robimy nowe przedstawienie ;-) Z mniejsza i staranniej wyselekcjonowana grupa aktorska, ktora dostanie role mowione, musimy ograniczyc gadanie, a polozyc nacisk na muzyke, trzeba popracowac nad naglosnieniem i bedzie super. Pierwszy pomysl: impreza cyganska na koniec karnawalu (zatem nalezaloby sie troche pospieszyc, ale tematyka jest dosc wdzieczna do pracy tworczej).

I na koniec wklejam jeszcze fragment scenariusza 'Sweet 50s' z moja rola ku pamieci (ja bylam tlumaczka dwoch przemowien, ktore delegaci z Polski wyglosili po przyjezdzie do USA):

Dyrektor Lucyna/tłumaczka (podchodzi do mównicy wraz z tłumaczką i czyta z kartki, tłumaczka zawzięcie robi notatki, a następnie niezdarnie tłumaczy):
- Koleżanki i koledzy! (Dear girlfriends and dear boyfriends!).
- Droga młodzieży! (especially the younger boyfriends)
- Pozwolę sobie powiedzieć bez ogródek (I’am saying without a small garden)
- Dzień dobry i z góry dziękujemy (Thank you from the top of the mountain).
- A teraz kolej na Pana (And now, railway on you), towarzyszu Przewodniczący ZMP (kamarad President of Zet-eM-Pi)

Przewodniczący ZMP: - Tank you, Pani Lucyno (Thank you Ms Lucy)
- W imieniu postępowej młodzieży socjalistycznej (On behalf of the progressing socialist gangsters (…oh, sorry!), youngsters!)
- Chciałbym podkreślić, jak bardzo droga jest dla nas ta wizyta w USA (I would like to underline that this USA visit is extremly expensive for us)
- I zwierzę się Wam z jednego (And I will animal it to you),
- Wykładając kawę na ławę (Putting coffee on the table)
- I mając nadzieję, że podzielicie moje zdanie (and I hope you will divide my sentence),
- Że łączy nas braterstwo (That we are boyfriends and girlfriends); (konfidencjonalnie) Całe szczęście, że przez ocean (tłumaczka nie zaskoczyła, więc nie tłumaczy).
- Nie oznacza to jednak, że w najbliższym czasie (However, it doesn’t mean, that in the future)
- Zamierzamy podzielić wasz los (We are going to divide your lottery coupon)
- Ale też nie będziemy tu robić wiochy (We will not make a village here)
- Dlatego konfrontujmy się i dialogujmy! (Therefore, let’s sing and dance together)
- I aby rozgrzać nasz braterski dialog (In order to cheer up our boyfriends and girfriends)
- Przywieźliśmy skrzynkę najlepszej polskiej oranżady (we smuggled a box of warm polish oranżada). Tank you.

piątek, 12 grudnia 2008

Jazzowy tydzien

Marnie ostatnio u mnie z pisaniem… Za duzo sie dzieje i troche przestaje to wszystko ogarniac. Choc skonczyly sie juz proby do tych najwiekszych koncertow/przedstawien, to i tak mnie wcale nie ma w domu. Ten tydzien mam bardzo jazzowy.

Zaczelo sie od Jazz Gloria, ktore spiewalismy w BOZARze i ponoc byl to jeden z lepszych utworow (brzmi to tak, choc to nie nasze wykonanie)

Potem poszlam na koncert Urszuli Dudziak z corkami (Mika i Kasia Urbaniak). No i to byla prawdziwa rewelacja!!! Mimo ze naglosnienie siadalo, trzeba bylo wylaczyc odsluch na scenie (nie dalo sie sciszyc), koncert trwal i wypadl swietnie. Corki reprezentuja zupelnie inna kategorie i spiewaly glownie angielskie piosenki swiateczne, co wypadlo dosc blado przy 'Papayi', 'Krakowiaczku' czy nauce spiewania 'dudumdurumdutamtutupiiiii' i innych. Na koncercie bylo sporo osob z naszego polskiego chorku (co najmniej jedna osoba z kazdgo glosu) i sie zastanawialismy czy wspolnie mamy taka skale glosu jak wokalistka czy nam jeszcze brakuje ;-) Natomiast oprocz glosu w ogromne zdumienie wprawila nas informacja o wielu pani Dudziak - w tym roku skonczyla… 65 lat!!! Tylko pozazdroscic takiej formy. Glos jak stal, nic nie drzy, brzmi jak instrument, o takim mozna tylko pomarzyc.

http://deser.pl/deser/1,83453,5000163.html

Wczoraj bylam na koncercie European Saxophone Ensemble pod dyrekcja Cezariusza Gadziny, polskiego saksofonisty mieszkajacego w Belgii. Poczatek byl sredni, choc pierwszy raz sluchalam utworow muzycznych w wykonaniu (jedynie) 12 saksofonow. Natomiast koncowka z jazzowymi kawalkami byla rewelacyjna. Muzycy pochodzili z roznych krajow, byl wsrod nich nawet jeden Polak, choc instrument pochodzi z Belgii - w XIX wieku stworzyl go Adolphe Sax (w Dinant, ktore slynie rowniez z cytadeli, pieknych grot i browaru Leffe, jest pomink ku czci jego czci).

Natomiast dzis zmieniamy konwencje i idziemy ogladac materialy dowodowe ze 'Sweet 50s' czyli premierowa projekcje filmu nakreconego na przedstawieniu w naszej starej dobrej Loveland High School. Bedzie okazja przezyc to jeszcze raz ;-)

I kiedy ja mam znalezc czas na blogowanie...

wtorek, 9 grudnia 2008

Faits Divers (roznosci) (nie mylic z Fête d’Hiver ;-)

Na kursie niderlandzkiego siedze zawsze z Dunka, ktora opowiadala, ze w weekend byla z rodzina na przyjeciu swiatecznym organizowanym przez jej zaklad pracy. W pewnym momencie do jej malego synka podszedl chlopczyk i zaczal cos gadac po niderlandzku. Jej dzieci mowia po dunsku (w domu) i francusku (w szkole i przedszkolu), w Bettinie obudzila sie nadopiekunczosc i zaraz zainterweniowala i tego chlopca zapytala: 'Spreek je Frans?' (mowisz po francusku). On na to spojrzal z duma i glosno odparl: 'Neen, ik spreek Begisch!' (mowie po belgijsku ;-))

Nam nauczycielka zapowiedziala egzamin pisemny juz na 5 stycznia i tydzien pozniej ustny. Probowalysmy ja podpytac, czy beda na nim zagadnienia, ktore przerabiamy dodatkowo (np.czasowniki nieregularne w czasie przeszlym, ktore w programie sa dopiero w przyszlym semestrze). Lektorka na nasze pytania z wielkim zdziwieniem jedynie odpowiedziala: 'Ale przeciez uczycie sie dla siebie, a nie dla egzaminu!'. No tak. W sumie dla siebie. Niestety przez niderlandzki nie bede mogla sie zaangazowac do nowego musicalu 'Crazy for the music' przygotowywanego przez British Light Opera Company, bo na wstepnym spotkaniu na ktorym bylam od razu zapowiedzieli, ze proby beda m.in.w poniedzialki ;-( Przesluchanie dla choru bedzie polegalo na przespiewaniu rozlozonego na cztery glosy 'Can you feel the love tonight' (solisci swoich sil probuja innego dnia), co brzmi mniej wiecej tak: http://www.youtube.com/watch?v=2wF0cVdgFiM&feature=related

Na pocieszenie rusza wsrod Epsow polski teatr amatorski, wiec jest nadzieja, ze w nowym roku bedziemy miec nowe wyzwania! Poki co trwaja poszukiwania scenariusza.

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Mikolajkowo-przedswiatecznie

Jestem po wizycie mojego kuzynostwa, serii bardzo intensywnych prob, koncertach w BOZARze (Brukselskiej filharmonii) i Katedrze i teraz nie dosc, ze nie moge sie przyzwyczaic do ciszy i wolnej przestrzeni w mieszkaniu po wyjezdzie gosci, to bez prob smieje sie, ze stracilam cel w zyciu ;-) Dzis jeszcze mialam przyjemny dzien, bo mi znajomi nadsylaja zdjecia, ktore zrobili siedzac na widowni i maile z gratulacjami, wiec mam co wspominac. A jest co!

Koncert 'Carols for Christmas' mimo kilku wpadek generalnie calkiem dobrze wypadl. Co prawda dyrygent sie nam spoznil na probe tuz przed wystepem, bo podobno gral na trabce na slubie znajomych. W ramach bonusu dla widzow w drugiej czesci koncertu wystapil goscinnie chorek z Rumunii i kiedy my w okolo 100-osobowym chorze z orkiestra symfomiczna siedzielismy na scenie, weszli z boku i zaczeli spiewac, nawet ladnie, ale przy akompaniamencie muzyki nagranej na syntezatorze ;-) Za to kiedy juz na koncowe utwory zapalono swiatla na sali, oprocz mojego kuzynostwa (ktore wiedzialam gdzie siedzi) udalo mi sie wypatrzyc na widowni kilku innych znajomych, wiec bylo mi bardzo milo.

Na wczorajszy koncert w Katedrze znajomi stawili sie jeszcze bardziej tlumnie i czesc z nich przezornie zaopatrzyla sie w aparaty i dzieki temu dzis zbieram zdjecia w koncertu. Teraz znajoma Holenderka, z ktora bedziemy spiewac koledy w pracy jest przerazona, ze 'Przybiezeli do Betlejem' prawidlowo spiewa sie szybciej niz cwiczymy, ale generalnie (prawie) wszystkim wystep bardzo sie podobal. W dodatku fajnie wyszly piosenki goralskie z akompaniamentem skrzypiec w wykonaniu jednej chorzystki z Zakopanego i nasze granie na kazoo ;-)

Teraz w planach mam jeszcze spiewanie jutro na wigilii w Reprezentacji jednego z polskich wojewodztw i od czwartku do srody codzienne koledowanie w pracy w czasie lunchu podczas zbiorki zabawek dla dzieci w szpitalach.

No i na swoj sposob czuc juz swieta…

Zreszta w centrum Brukseli sa juz swiatecznie ozdobione place i ulice, w gazetach jest coraz wiecej porad, co kupic na prezent, a w magazynach dla ekspatow pojawiaja sie artykuly tlumaczace tutejsze zwyczaje swiateczne.

I tak, zgodnie z niderlandzka tradycja, Swiety Mikolaj to nie Sanata Claus z duzym brzuchem i czapka z bialym pomponem. Sinterklaas jest znacznie bardziej podobny do swego pierwowzoru - biskupa z Miry. Nie przybywa z Laponii, tylko… z Hiszpani. Nie przywoza go renifery lecz statek parowy. Zamiast elfow ma do pomocy kontrowersyjnego pomocnika zwanego Zwarte Piet (Czarny Piotrek). Dawniej dzieci straszono, ze jak beda niegrzeczne, to Zwarte Piet zabierze je do Hiszpani (co z uwagi na klimat nie byloby chyba takie straszne ;-))). Nie jest do konca wyjasnione skad sie bierze czarny kolor skory Piotrusia: jedni mowia, ze od sadzy (bo przenosi prezenty przez komin), inni krytykuja Holendrow, ze ta postacia nawiazuja do czasow kolonialnych i niewolnictwa.

Mnostwo informacji i o Zwarte Piet i o Sinterklaasie jest na Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zwarte_Piet
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sinterklaas

A na koniec zdjecie przebranego Siusiajacego Chlopczyka: