wtorek, 12 stycznia 2010

Autorskie przepisy Wieczorynki


Okazalo sie, ze furore robie nie tylko pierniczkami, na ktore moj tajemny przepis ujawnilam w grudniu, ale i moje inne receptury kuchenne znajduja kolejnych amatorow. Zatem czas na kolejne wynalazki:

Crumble z zurawina
Tym razem trzeba isc do supermarketu GB na placu Jourdan, kupic 3 duze jablka, foliowe opakowanie fresh cranberries/airelles fraîches, czyli po prostu zurawiny (akurat maja nie mrozona) i Pâte à Crumble firmy Herta w dziale pol gotowych ciast. Jablka kroimy i mieszamy z przyprawa do szarlotki vel cynamonem, ukladamy w naczyniu zaroodpornym do lagsanie, na to sypiemy zurawine, na to crumble (kruszonke) i calosc na ponad pol godziny wstawiamy do piekarnika. Gotowe ciasto najlepiej serwowac jeszcze cieple i pachnace.

Mojito
Kupujemy zielone Bacardi Mojito (wiem, ze na pewno jest w sklepie Delhaize na Placu Strzelcow Ardenskich w BXLi). Nastepnie w domu potajmnie przed goscmi przygotowujemy drinki - limonke kroimy na cwiartki, lod rozbijamy tluczkiem do miesa, wrzucamy do szklanek, zalewamy alkoholem, ozdabiamy swieza mieta, dokladamy slomke i przez reszte wieczoru sluchamy kompelmentow, jaki doskonaly napoj udalo nam sie zrobic. Na wszelki wypadek dla zachowania pozorow dobrze miec tez w domu cukier trzcinowy.

Na koniec chcialam dodac, ze umiem tez zrobic pare rzeczy bez uciekania sie do polproduktow. Ale, nie wiedziec czemu, nie ciesza sie az taka popularnoscia... ;-)

niedziela, 10 stycznia 2010

Na calej polaci snieg

Dzis zaczela sie juz odwilz i snieg powoli znika z ulic i chodnikow. Plugi i szufle do odgarniania wlasciwie w tym kraju nie istnieja (a jesli juz, to w ilosciach sladowych) i jak sobie tubylcy radza z zimowymi opadami?

  • zamarzniety lod polewaja wrzatkiem (nawet jesli temperatura powietrza utrzymuje sie ponizej zera - jakos nie starcza im wyobrazni, zeby pomyslec, co sie stanie z woda za pare minut)
  • zamiataja snieg szczotka
  • w parkach uzywaja dmuchaw do lisci, zeby zdmuchnac snieg (co konczy sie fiaskiem, jak jest juz zmarzniety, ale to nikogo nie zniecheca - po dluzszym czasie od ciepla maszyny dzialanie spelnia swoj cel).

Fajnie wyglada Bruksela w sniegu, ale jak sie doda super sliskie chodniki i samochody na letnich oponach, to zima w Belgii traci swoj powab i atrakcyjnosc.

Ale i tak od wczoraj wciaz kolacze mi sie po glowie piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=EeKTEI-ZF0Q

sobota, 9 stycznia 2010

Z Nowym Rokiem

I juz nadszedl 9ty dzien nowego 10tego roku. Rozpoczal mi bardzo pozytywna wizyta u lekarza, do ktorego udalam sie ze zbiorem wynikow badan i wypracowaniem po francusku (wiedzialam, ze slabo mowi po angielsku, mi sie nie bardzo chcialo wkuwac slownictwa na pamiec, wiec mu wszystko ze slownikiem i wikipedia slicznie opisalam). Przeczytal i mnie zapewnil, ze nie ma powodow do obaw i jak troszke bede uwazac, to nic zlego mi nie grozi. Teraz sie wkurzam na polskich lekarzy, ktorzy mnie nastraszyli makabrycznie, ale postanowilam posluchac Belga i wyluzowac.

Niektorzy jednak na powitanie mieli przykre niespodzianki - np. podczas przerwy swiateczno-noworocznej wlamano sie do mieszkania kolezaki (potwierdzilo sie, ze zlodzieje w Belgii przeszukuja przede wszystkim bizuterie i inne drobiazgi). W sumie duzo nie zabrali, nawet balaganu nie zrobili (ponoc widac bylo, ze po kolei wyjmowali ksiazki z polek, sprawdzali, czy cos za nimi nie jest schowane i odkladali je spowrotem na miejsce). Najwieksza szkoda sa zniszczone drzwi od tarasu i fakt, ze zostawili je uchylone, przez co kolezanka ogrzewala pol Brukseli (czujnik ciepla ma akurat w salonie).

W poniedzialek wszyscy powracalismy do pracy i ja wieczorem sie zasmiewalam studiujac opisy znajomych na fejsbuku - dla jednych powrot do naszych biur i urzedow zyskal miano 'back to normality', dla innych 'back to surreality'. A Anglii spadl snieg i cale moje tamtejsze kuzynostwo niesamowicie sie tym emocjonowalo:

Current weather: heavy snow. Tomorrow's forecast: snow. Thursday's forecast: snow. Friday's forecast: snow.

czy

I need to de-ice my car. Have you see it anywhere?

Za to w Brukseli mimo sypiacego sniegu goraco, bo po raz kolejny Epsy organizuja zbiorke na Wielka Orkiestre Swiatecznej Pomocy. Sa i wplaty na konto i do puszek i licytacja mejlowa historycznych fantow (np.plakat z podpisem Walesy ze spotkania w Brukseli z 20tka, ktora formowalismy sami z siebie na czerwcowa rocznice, podarowany przez Komisarza Vladimira Špidli rocznik 2005 czeskiej gazety "Evropské Noviny" w ozdobnej oprawie, pobyt na Teneryfie i wiele innych). Na dana chwile udalo sie zebrac ok. 9 tys.euro (w zeszlym bylo 5 tys)!!!

Na fali noworocznego entuzjazmu w czwartek poszlam na pierwsza gimnastyke (po dwoch miesiacach przerwy). Instruktorka na powitanie mnie wysciskala z radosci, po czym wszystkim swoim kursantkom (jest nas 6) wreczyla paczki z prezentami na dobry poczatek. W srodku byly batoniki, cukierki, czekoladki i inne slodkosci, ktore maja nas... zmobilizowac do intensywnych cwiczen. Zawsze powtarzalam, ze uwielbiam te zajecia, ale teraz moj zachwyt jeszcze wzrosl ;-)

A jak wrocilam potem do biura i wyjrzalam za okno, to oprocz kadetow biegajacych dookola parku po sniegu w krotkich spodenkach (ktorych nikt za to nie nagradza), zobaczylam jednego... narciarza! Za miesiac tez bede szusowac po kolejnej oslej laczce ;-) Juz sie nie moge doczekac!

wtorek, 5 stycznia 2010

Lang Lang...

...czyli business is business.

Wrocilam wlasnie z filharmonii z koncertu chinskiego pianisty Lang Langa, pelna wrazen i emocji, stwierdzilam, ze i tak szybko nie usne, wiec moge na goraco spisac moja chlodna i pelna rezerwy opinie.

Koncert, jak na moje amatorskie ucho, byl doskonaly. Swietny repertuar (Beethoven, Albeniz, ktorego nie znalam i Prokofiev), choc zalowalam, ze nie uwzgledniono Chopina - w koncu w tym roku obchodzona jest jego 200 rocznica urodzin, a Lang Lang juz jako 13latek zaslynal jako doskonaly wykonawca utworow naszego rodzimego kompozytora.

Sala byla wypelniona po brzegi i nawet na scenie ustawiono cztery rzedy krzesel dla sluchaczy. Zaraz po usadowieniu sie na swoich miejscach, przejrzelismy program i nasza uwage przyklula ostatnia strona zachecajaca do kupna gadzetow firmowanych przez pianiste. Proponowano m.in.:

  • granatowy szal pokryty wibrujaca ilustracja czarnych fortepianow odzwieciedlajacy niezwykly charakter LangLanga - 150 USD plus koszty przeslki
  • ksiazke z jego wspomnieniami - to musi byc pasjonujaca lektura zwazywszy, ze koles ma teraz 27 lat i prawdopodobnie wiekszosc zycia spedzil na probach
  • i absolutny hit: buty Adidasa ze zloto czarnym motywem fortepianowym i sylwetka gwiazdy w akcji za jedyne 125 USD plus koszty przesylki.

Na tym sie niestety nie konczy... Program dokladnie nas poinformowal, ze artysta wspolpracuje rowniez z Sony, Audi, ubiera go Versace, autografy rozdaje piorem Mont Blanc. Na oko wygladal, jakby czesal go Olivier Dachkin. Meble pewnie mu dostarcza IKEA, ale wola tego nie rozglaszac ;-) Kiedy zas po koncercie drugi raz bisowal, moj sasiad steknal: 'I jeszcze sponsoruje go Duracell' ;-)

Rok, dwa, a bedzie sie pojawial na scenie w stroju narciarza z ponalepianymi etykietami roznych firm.

Nie chce go tu totalnie skreslac, bo gral fantastycznie, a jak jeszcze to porownam do palcowek, nad ktorymi sie mecze w domu (ostatnio odkrylam, ze mojego pianina nawet nie musze podlaczac do pradu, bo mniej sie wkurzam, jak nie slysze, ze mi to wszystko nierowno wychodzi ;-), jak patrze jak wywija rekami, za ktorymi ja nawet wzrokiem nie nadazam i wychodzi z tego wspaniala muzyka, to jestem pod ogromnym wrazeniem. Czasem tylko w przerwie ocieral pot z czola chusteczka (firma nieznana), ktora wrzucal do pudla fotepianu i na koniec... podarowal ja jednemu ze sluchaczy !!! Fuj. Zastanawiam sie tez, czy koszule, ktora zmienil w czasie przerwy, tez oddal jakies roztrzesionej fance (duzo bylo mlodych Azjatek na widowni z ogromna iloscia aparatow fotograficznych, choc musze im oddac honor - rzadko uzywaly fleszy).

Co nas zaciekawilo, kiedy sie klanal wszystkim wokolo, podziekowal tez fortepianowi, na ktorym gral. Moze ja rowniez wychodzac z pracy powinnam czasem czule poglaskac moj komputer cicho szepcac: 'Do jutra, kochanienki'.

Dla najbardziej zainteresowanych sylwetka pianisty link do strony: http://www.langlang.com/

A ja juz wkrotce ide na kolejne wspaniale zapowiadajace sie koncerty. I dam sobie reke uciac, ze Zimerman nie bedzie zachwalal garniturow z Vistuli, czy firmowal Zubrowki swoim imieniem, a Blechacz nie zacznie rozdawac Prince Polo. Za to zagraja Chopina. Uff.

sobota, 2 stycznia 2010

Rozne punkty widzenia

Za 26 eur mozna zamowic roczna prenumerate tygodnika dla uczacych sie niderlandzkiego. Namowiona na kursie uleglam pokusie i wlasnie dostalam pierwszy numer. Gazeta nazywa sie 'Wablieft' - jest to slowo, ktorego uzywa sie, jesli czegos nie zrozumiemy i prosimy o powtorzenie.

Lekture zaczelam od podsumowania roku 2009. Oprocz klasyki typu: smierc Michaela Jacksona, Nobel dla Obamy, czy swinska grypa, Belgowie wymieniaja kilka swoich wydarzen. I tak, w czolowce najwazniejszych znalazly sie informacje typu:

  • w Zoo w Antwerpii narodzilo sie male sloniatko - Kai-Mook. 22 miesieczna ciaze matki mozna bylo sledzic przez internet. 'Malenstwo' po urodzeniu wazylo 416 kg.
  • ojciec Damian z Molokai, urodzony w Tremelo w Belgii, zostal ogloszony swietym 11 pazdziernika przez papieza Benedykta XVI. Jest on patronem chorych na trad, HIV i AIDS. Swego czasu w plebiscycie zostal uznany za najslawniejszego Belga na swiecie (szkoda tylko, ze po raz pierwszy uslyszalam o nim wlasnie jesienia).
  • od 15 lutego Belgia ma swoja stacje na biegunie poludniowym. Sluzy ona badaniom nad ociepleniem klimatu (to tak na przekor popularnym ostatnio opadom sniegu w Brukseli).
  • 81 letnia ksiezna Fabiola, zona poprzedniego krola Boudewijna/Baudouina I, ostatnio stala sie obiektem grozb. W anonimowych listach straszono, ze podczas swieta 21 lipca zostanie postrzelona. Policja wzmocnila ochrone, a ksiezna i tak pojawila sie publicznie trzymajac w reku zielone jablko, nawiazujac do slynnej historii Wilhelma Tella. Zdjecie Fabioli z owocem znajdziecie tu ;-)

Zas dzis w radiu dowiedzialam sie o belgijskim zwyczaju noworocznym jedzenia kapusty kiszonej 1 stycznia (Choucroute à l'Alsacienne). Aby jednak tradycji stalo sie zadosc, do potrawy nalezy wsunac monete. Osobie, ktora ja znajdzie, bedzie sie szczescic przez caly rok. Kicha, bo ja wczoraj z rana pozarlam pol sloika kapusty, a tak latwo (wystarczylaby jednocentowka) moglam sobie zapewnic dobra passe ;-)

A wychodzac mysla w przyszlosc, widzialam dzis najnowszy popis mozliwosci technologicznych wspolczesnego kina, czyli film 'Avatar' w trojwymiarze (oglada sie go w takich specjalnych okularkach). Takie nowinki troche mnie przerastaja, bo po pieciu minutach zaczelo mi sie krecic w glowie i sie balam, ze natychmiast bede musiala opuscic sale i to chyba na czworakach. Na szczescie po chwili widoki sie zmienily, wytrwalam do konca (choc co jakis czas rzucalam sie lub kurczowo lapalam za fotel) i wyszlam zachwycona (efektami i fabula). Polecam goraco (koniecznie w 3D)!

piątek, 1 stycznia 2010

Przepowiednia na 2010

Najpierw fragment horoskopu dla osemek (czyli mnie) z ksiazeczki o numerologii dolaczonej do 'Zwierciadla': Sprawy rodziny i uczuc stana sie dla ciebie w tym roku najwazniejsze. Pomozesz krewnym w ich prawnym problemie, a nawet udzielisz schronienia komus, kto chwilowo bedzie bez domu. Zjazdy rodzinne co prawda chodza mi po glowie, na prawie to ja sie ni w zab nie znam, zas moje mieszkanie juz od dawna sluzy nie tylko mnie, ale i rozlicznym znajomym. A ze na rok 2010 juz 4 osoby maja kupione bilety, zeby mnie odwiedzic, a zapowiada sie jakies 8 innych, to sama moge sobie przepowiedziec, ze nuda i samotnosc raczej mi nie groza ;-)

A to juz horoskop dla Blizniat:

Motto na 2010 rok: Kiedy kariera się uśmiecha - trzeba wykorzystać dobry czas.

Miłość i przyjaźń: Cóż, rok Ryb sprzyja uczuciowości, romantyzmowi, natchnieniu, a także metafizyce, a ty jesteś intelektualistką poszukującą kogoś podobnego do siebie... Nie pozostaje ci więc nic innego, jak odkryć w sobie duszę romantyczki. (...)

Praca,kariera,finanse:
Rok 2010 wyjątkowo sprzyja twojej karierze. Ponury, dręczący Saturn, który przysporzył ci w ostatnich dwóch latach sporo trosk i niepokojów, zacznie teraz pomagać i będziesz mogła budować swoją przyszłość bez przeszkód. Będzie to czas wyzwolenia od większych problemów. Tylko pogratulować! Jowisz - planeta szczęścia i rozkwitu znajdzie się w roku 2010 w zenicie twojego horoskopu. Co to oznacza? Rozpoczniesz nową drogę życia pod opieką gwiazd. (...) znów znajdziesz się w siodle i znów mocną ręką poprowadzisz swój „rydwan". Gwiazdy w tym roku ci sprzyjają. (...)

Uroda i zdrowie:
(...) zamkniesz swój niedobry okres i rozpoczniesz nowy, o wiele jaśniejszy i lepszy. Gdybyś wiedziała, ile jeszcze cię czeka szans i możliwości - byłabyś chodzącym słońcem! Twoje zdrowie i kondycja są pod ochroną Saturna; nic złego się nie stanie. Nigdy nie ubierałaś się krzykliwie, nie lubisz blichtru, ale pozwól sobie przynajmniej na odrobinę kobiecego romantyzmu.

Zalecenie na cały rok:
Zachowaj odpowiednie proporcje między karierą zawodową i życiem osobistym.


Zrodlo: http://www.horoskopy.moje.pl/



Lamiac sie oplatkiem jedna kolezanka zyczyla mi na Nowy Rok, zeby mi zdrowie dopisywalo i zebym znowu mogla wszystko sobie planowac. W wynajdowaniu atrakcji na kazdy dzien jestem rzeczywiscie mistrzynia (choc czesc z nich sie spala na panewce). Oprocz grafiku gosci, mam juz genialny w swojej prostocie pomysl na przyszle wakacje i teraz wszystko zalezy od tego, w jakiej bede formie i czy uda sie wszystko zgrac (mam zamiar zaangazowac w to jakies 20 osob). Ale jestem optymistka. W koncu wg horoskopu czeka mnie wspaniale 12 miesiecy ;-)

I jeszcze Magda Umer i piosenka o graniu w zielone. W sam raz na Nowy Rok!

http://www.youtube.com/watch?v=QkmR2wB4eVU

Jeszcze w zielone gramy chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo to bym jeszcze raz pofrunął
Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role naturszczycy bez suflera
W najróżniejszych sztukach gramy
Lecz w tej, co się skończy źle
Jeszcze nie
Długo nie

Na wariackich papierach, czyli podsumowanie roku 2009

Wczoraj zdazylam uzupelnic bloga, napisac, ze czekam na gosci i jak tylko wylaczylam komputer kolezanka zadzwonila i z przyczn nie do konca od siebie zaleznych, odwolala przyjscie swoje i meza. Po szybkiej naradzie z reszta postanowilam dokoptowac kilka innych osob (a wieczor sie juz zblizal wielkimi krokami), troche sie nam pomieszalo w tych rozmowach i SMSach i w efekcie zamiast zapraszac do mnie, wprosilam nas wszystkich do domu znajomych. Za to zamiast Sylwestra tradycyjnie zorganizowalam obiad noworoczny, ktory z uwagi na lekka niemoc poranna tez z godziny na godzine zmienial forme i uczestnikow. Grunt to byc elastycznym i blyskawicznie tworzyc plan B na kazda okolicznosc ;-) A poza tym nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo ;-)

Teraz juz w pelni otrzezwialam (nie wiem tylko czemu podczas obiadu nie chcielismy nawet patrzec na alkohol) i sie zabralam za wspominanie, co sie wydarzylo przez ostatni rok.

Najpierw zerknelam na horoskopy i w opisie mojego znaku zodiaku na portalu Gazety Wyborczej znalazlam to:

Osoby spod znaku Bliźniąt w szczególny sposób doświadczają dwoistości swojej natury. Bliźnięta należą do trygonu powietrza. Są inteligentne, pomysłowe, pełne inwencji i bardzo komunikatywne. Lubią logiczne myślenie, literaturę i sztukę. Ich planetą opiekuńczą jest Merkury - planeta możliwości, zdolności umysłowych i komunikowania się, dlatego też Bliźnięta są zawsze dobrze poinformowane o wszystkim, ciekawe świata, uwielbiają podróże, ruch i działanie. Niezależnie od wieku pozostają młode duchem.Przeważnie wszechstronnie uzdolnione, mają zdolności adaptacyjne w wielu zawodach, przede wszystkim potrzebują być w ruchu i mieć dostęp do informacji. Często mają dwie prace. Mają dar współdziałania z ludźmi i wpływania na nich. Przeważnie są sangwinikami dlatego też są lubiani i mają wielu przyjaciół. Łatwo adaptują się w nowym otoczeniu. W miłości i związkach fascynują ich przeciwności,są namiętne, pełne pomysłowości i skrajne w zachowaniach. Ich mottem jest komunikacja między ludźmi, ruch, działanie, informacja.

(...) Mają kilka osobowości naraz, dlatego też są mało przewidywalne, nigdy nie wiadomo jak mogą się zachować.

Są nerwowe i nadpobudliwe, co może je wpędzić w bezsenność i kłopoty z żołądkiem oraz sercem. Manipulowanie innymi, przychodzi im z łatwością, lubią intrygować. Monotonne życie może je doprowadzić nawet do choroby, łatwo je wyprowadzić z równowagi.

W duzej mierze opis wydaje sie dosc trafny ;-)

Zerkenam tez na wrozby, co mnie niby mialo czekac w 2009 roku - http://epska-wieczorynka.blogspot.com/2009/01/noworocznie.html.

Optymizm mi pozostal. Finansowych tarapatow nie mialam (aczkolwiek drobne zawirowania z plynnoscia finansowa sie zdarzaly), nie rzucilam cieplej posadki ani nie zaczelam wszystkiego od nowa. Co do szastania pieniedzmi, to kupilam fajny rower i pianino (choc obu rzeczy wlasciwie wcale nie planowalam nabywac).

Najbardziej spelnila sie przepowiednia:

Ten rok będzie obfitował w wiele wydarzeń, część będzie bardzo szczęśliwych, a część będzie trudnych. ;-)))