niedziela, 12 października 2008

Nunsense ;-)

Nie wiem dlaczego, ale w Polsce nigdy do mnie nie docieraly informacje, ze mozna np. zglosic swoj udzial w amatorsko wystawianej sztuce teatralnej. Tutaj czasem trudno wybrac jedna z wielu mozliwosci. Z Polakami wystawialismy juz jaselka, robilismy koncert Sopot’73 i przedstawienie ‘Lata 20te, lata 30te’.

Najaktywniejsza grupa sa jednak anglofoni. Istnieje kilka organizacji przygotowujacych przedstawienia lub musicale, w ktorych wystepuja glownie amatorzy, na codzien pracujacy m.in.w instytucjach. Moj ulubiony jest BLOC (Brussels Light Opera Company), choc bylam tez na sztukach wystawianych przez BSS (Brussels Shakespeare Society), Green Parrot (tam nawet startowalam w castingu) czy stazystow. Dzieki takiej roznorodnosci, co pare tygodni chodze sobie do teatru, place mniej niz za inne przedstawienia i nie musze sie stresowac moja marna znajomoscia francuskiego, bo wszystko jest po angielsku. I choc aktorzy-amatorzy nie reprezentuja poziomu aktorow-profesjonalistow, to spektakle te cenie sobie wysoko za przyjazna, nieformalna atmosfere, kiedy na koniec artysci machaja do swoich znajomych na widowni czy maja drobne wpadki (wtedy wiem na pewno, ze to nie jest zaden playback, tylko wszystko sie dzieje na zywo).

Dzis bylam na kameralnym musicalu ‘Nunsense’ (w Polsce podobno mozna go obejrzec w Gdyni pod nazwa ‘Siostrunie’). Genialne przedstawienie. Opowiada o tym, jak jedna z siostr zakonnych ugotowala zupe z samodzielnie zebranych grzybow kierujac sie zasada, ze wszystkie sa jadalne (zapomniala tylko, ze niektore sie je tylko raz w zyciu). Tym sposobem wytrula 52 siostrunie i ostatnie 5, ktore przezylo, musialo zebrac fundusze na pochowek (wczesniejsze oszczednosci matka przelozona wydala na laptopa). Bohaterki przygotowuja zatem quiz, w ktorym udzial bierze widownia i przedstawienie. Mimo ryzykownego pomyslu na fabule, historia ta nie obraza uczuc religinych, a zapewnia swietna zabawe, pelna dowcipow (np. Dlaczego Mojzesz przez 40 lat prowadzil lud przez pustynie? Bo to facet i wstydzil sie zapytac o droge) i wpadajacych w ucho piosenek. Zakonnice opowiadaja o swoim powolaniu i rownoczesnie ujawniaja przy tym swoje ludzkie slabosci – pragna wladzy i slawy i ciaza im troche zakonne obowiazki czy nakazy. Matka przelozona jest Mary Regina, ktora probuje nad wszystkim zapanowac. Mary Hubert pragnie glownie zdominowac swoja przelozona. Robert Anne, to z kolei siostra z przeszloscia i ‘facet z spodnicy’. Mary Leo marzy o karierze baletnicy w tiulowym habicie; postanawia zatem połączyć obie drogi i wielbic Boga tancem, np. do muzyki z ‘Jeziora Labedziego’ tanczy swoja choreografie ‘Umierajaca Zakonnica’. No i nie mozna zapomniec o siostrze… Amnezji, ktora stracila pamiec, jak na jej glowe spadl krucyfiks.

Na najblizsze tygodnie mam w planie jeszcze kilka takich wyjsc lacznie z ‘Upiorem w operze’ w Teatrze Roma w Warszawie!!!

A w Polsce już na mnie czeka sloj grzybkow na zupe ;-)

Na koniec jeszcze dowcip o zakonnicach – co prawda nie z przedstawienia, ale i tak dobry:

Dwie siostry: Matematyka i Logika przechadzają się po parku, gdy nagle zauważają dziwnie zachowującego się mężczyznę.
– On nas śledzi – szepcze siostra Matematyka. – Kto wie, czego chce?
Siostra Logika:– To logiczne, chce nas zgwałcić.
– On ruszył w naszym kierunku – zauważa z trwogą w głosie siostra Matematyka. – Boże, dogoni nas za 5 minut i 18 sekund. Co robimy?
Siostra Logika:– Jedyne logiczne rozwiązanie to przyspieszyć kroku.
Przyspieszają!
– To na nic! – jęczy siostra Matematyka. – On dogoni nas już za 5 minut.
Siostra Logika:– To logiczne! My przyspieszyłyśmy, on także przyspieszył.
– O Boże, dystans dzielący nas zmniejszył się już do 4 minut. Co robimy?
Siostra Logika:– Jedyne logiczne rozwiązanie to się rozdzielić: ty więc biegnij w prawo, ja w lewo. Logicznie rzecz biorąc jedna z nas mu umknie...
Rozdzielają się! Mężczyzna biegnie za siostrą Logiką. Siostra Matematyka dociera do domu i z niepokojem czeka na Logikę. Gdy dosłownie po kilku minutach zjawia się tamta, siostra Matematyka wykrzykuje:
– Jesteś! Cała! Opowiadaj, co było?
– Zgodnie z zasadami logiki ja biegłam coraz szybciej i tak samo robił on.
– Tak, tak, a potem?
– Zgodnie z logiką dogonił mnie.
– I co, i co zrobiłaś?
– Zrobiłam jedyną logiczną w tej sytuacji rzecz: podciągnęłam dolną część okrycia do góry.
– A on, a on co zrobił?
– Zgodnie z zasadami logiki opuścił spodnie.
– I co, i co?
– Logiczne!!! – odpowiedziała siostra Logika. – Kobieta z podkasaną spódnicą biegnie szybciej niż mężczyzna z opuszczonymi spodniami.

http://www.youtube.com/watch?v=69PdfSA9zQ0&feature=related

czwartek, 9 października 2008

Szczepic czy nie szczepic – oto jest pytanie…

Wsrod Epsow rozgorzala dyskusja, czy sie szczepic przeciw grypie. No i zdania sa podzielone. Sa osoby, ktore mialy zle doswiadczenia po szczepieniach w ubieglych latach, sa tez glosy bezwzglednych zwolennikow profilaktyki. Jedni polecaja tradycyjne szczepionki, inni homeopatie, inni echinacee. Ja na wlasnym przypadku nauczylam sie, ze jak lapie choroba, to trzeba ja przede wszystkim wylezec, a nie przechodzic, bo pozniej przez reszte zycia mozna odczuwac konsekwencje. Choc mimo tej wiedzy i dozywotniej pamiatki po dawnej anginie, sama tez nie do konca sie do tego stosuje – pare miesiecy temu z konczacym sie przeziebieniem polecalam samolotem i po wyladowaniu okazalo sie, ze nie moge zupelnie mowic (suche powietrze sprawilo, ze potem przez jakis czas wydawalam z siebie glownie dziwne pomruki).

Prawda jest taka, ze szczepionki nie zabezpieczaja w 100%, bo sa przygotowywane ze szczepow wirusow z poprzednich lat, a nie da sie przewidziec, jakie mutacje pojawia sie w tym roku. Daja jednak nadzieje, ze nie zlapie sie zeszlorocznej odmiany grypy.

Ale, jak stwierdzil jeden Eps, jak juz chorowac, to nowoczesnie i zgodnie z najnowszymi trendami! ;-)

poniedziałek, 6 października 2008

Strajk generalny - za Gazeta Wyborcza

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5773498,Strajk_generalny_sparalizowal_Belgie.html

Zorganizowany przez trzy centrale związkowe 24-godzinny strajk "ostrzegawczy" przeciwko coraz wyższym kosztom życia sparaliżował Belgię.

Strajkujący domagają się od rządu konkretnych kroków, które zabezpieczą ich przed spadkiem siły nabywczej płac. W poniedziałek nie kursują w Belgii niemal żadne pociągi, w tym superszybkie ekspresy do Paryża (Thalys) i Londynu (Eurostar). Strajkują także przedsiębiorstwa komunikacyjne we wszystkich częściach kraju, co oznacza, że na trasy nie wyjechały autobusy ani tramwaje.

Uprzedzeni i przyzwyczajeni do takich akcji Belgowie przesiedli się masowo do samochodów, co spowodowało trochę dodatkowych korków na drogach dojazdowych i w miastach. Strajk objął także niektóre sieci supermarketów, pocztę, zakłady przemysłowe.

Na szczescie mieszkam bardzo blisko pracy, bo czesc znajomych musiala wziac dzis wolne. Francuski mi odwolano (nauczycielka mieszka kilkadziesiat kilometrow od Brukseli), na niderlandzki poszlam pieszo (niecala godzinka marszu), ale stawila sie tylko jakas 1/3 grupy i lekcje skrocono. Supermarket przy szkole byl zamkniety. Zakupy mozliwe tylko u Arabow. Ale to juz nie pierwszy raz. I na pewno nie ostatni.

niedziela, 5 października 2008

Sabat czarownic, czyli wieczorne dyskusje przy mohito

Limonke pokroic na czesci, wrzucic do szklanki. Dodac garsc lisci miety, wszystko ugniesc trzonkiem od tluczka na mieso, az poczujemy aromat miety. Szklanke dopelnic kruszonym lodem (lod kruszymy zawinietym w sciereczke mlotkiem lub tluczkiem). Wlac bialy rum. Dosypac cukier trzcinowy. Zamieszac. Wypic.

To jest przepis na kubanskie mojito (czyt.mohito), przy ktorym urzadzilysmy sobie zlot czarownic. Co prawda pojawila sie propozycja, zeby to bylo raczej spotkanie czarujacych kobiet, ktorymi przeciez rowniez jestesmy, ale sabat wygral, bo brzmi bardziej egzotycznie, nie trzeba sie malowac ani elegancko ubierac, a tluczek do miesa tworzy nieformalna atmosfere (odpowiedni sprzet maja tylko sztywniaki, a Epski technike zastepuja kreatywnoscia).

Plec meska byla rowniez zaproszona, ale mocno sie wzbraniala przed przyjsciem - dopiero po paru godzinach dwoch panow dotarlo, ale jak jednemu pofarbowalysmy wlosy sprayem, to drugi uciekl. Poza tym, kolo trzydziestki z czarodziejek (choc pojawialo sie tez okreslenie siks) robia sie z nas czarownice (czytaj: dojrzale kobiety) i niewiele naszych znajomych/partnerow jest w stanie takiemu zgrupowaniu sprostac.

Jest jednak co najmniej jeden wielki plus tego spotkania. Zaczyna sie ocieplac i przestaje padac ;-)

Swieto Ambiorixu, brokanty i kaloryfery


Wracajac z mszy w deszczu i wietrze lamiacym parasolki i zrywajacym kaptury z glow przypomnialo mi sie, ze dzis jest obchodzone Swieto Ambiorixu, czyli placu przy ktorym mieszkam. Glowna atrakcja sa brokaty (pchle targi), kiedy ludzie wystawiaja na sprzedaz rzeczy, ktore w Polsce sie wynosi na strych, oddaje do PCK czy po prostu wyrzuca. Czasem wsrod tych gratow mozna znalezc rzeczy naprawde fajne, choc zazwyczaj sa to po prostu stare naczynia, ubrania, zabawki, gry, ksiazki itp. Czesc Epsow przez pare lat nagromadzila juz spory zbiorek rzeczy zbednych i mielismy pomysl, ze ja jako mieszkanka moglabym zglosic swoj udzial na brokantach na Ambiorixie i wspolnie sprzedalibysmy zalegajace nam w domu starocie lub rzeczy, ktorych juz nie potrzebujemy. Na szczescie nie doszlo to do skutku, bo dzis az zal mi bylo patrzec na tych wszystkich przemoknietych, zziebnietych sprzedajacych i smetnie grajaca orkiestre.

Za to w domu mam juz bardzo cieplutko i przyjemnie. Pare dni temu odkrecilam kaloryfery, najpierw troche sie zmartwilam, bo nie chcialy grzac i w necie doczytalam, ze na pewno sa zapowietrzone (wszystkie objawy sie zgadzaly), ale jako ze srubokretem nie dysponuje, to dopiero wczoraj sprowadzilam speca z odpowiednim sprzetem i sie okazalo, ze powietrza nie ma, za to jest kamien. No i jedyny sposob to wziac mlotek i popukac w rury. Zatem chyba juz nie mam wyjscia i jako epska-majsterkowiczka bede wreszcie sie musiala zaopatrzyc w mlotek i srubokret, bo nie moge tak wciaz tylko zerowac na innych, a to ostukiwanie moze trzeba bedzie od czasu do czasu powtarzac.

Teraz jednak ciesze sie niezmiernie z ciepelka jakie mam w mieszkaniu, do tego cichutko brzeczy radio i pieknie pachnie szarlotka, ktora pieke na wieczorne spotkanie ze znajomymi i wogole fajnie jest, jak czasem mozna sobie posiedziec troszke w domku (zwlaszcza, ze ostatnio tylko w nim spie, a cale dnie spedzam w pracy i na roznych zajeciach).



I jeszcze wkleje pare starych zdjec Ambiorixu i okolic. Teraz wciaz wyglada bardzo podobnie!

sobota, 4 października 2008

Siusiajacy chlopiec raz jeszcze

Niedawno w telewizji wyswietlano film dokumentalny Manneken Pis, l’enfant qui pleut o siusiajacym chlopczyku. Przez polowe filmu, kiedy pokazywano Bruksele, padal deszcz ;-) Reszta to opowiesci o glownym bohaterze, fragmenty spotkan Orderu Manneken Pis, czyli specjalnego ugrupowania z hymnem i specjalnym strojami ku czci malego chlopca. Szczegolnie to stowarzyszenie mnie zaciekawilo i na ich stronie znalazlam kilka legend i historii o pochodzeniu figurki.

Jedna z nich mowi, ze dawno dawno temu na rogu ulic Etuve i Chêne zyla zla czarownica. Maly chlopczyk raz wysiusial sie pod jej drzwiami i za kare rzucila zaklecie, ze chlopiec ma tak siusiac po wsze czasy. W okolicy zyl rowniez pewnien dobry starzec, ktory postawil w miejsce chlopca kamienna statuetke.

Druga opowiesc wspomina czasy, kiedy Bruksela byla oblegana przez wroga i kiedy obce wojska ustepowaly, wrzucono za mury miejskie zapalona pochodnie. Bohaterski chlopczyk zaraz na nia nasiusial i tym sposobem uchronil miasto przed pozarem.

A tak naprawde to nikt nie wie, jaka jest prawdziwa historia i kazdy moze sobie wybrac ta, ktora mu sie najbardziej podoba. Pierwsza figurke zrobiono w 1619 roku. Pozniej wielokrotnie byla kradziona i odzyskiwana. Obecnie w Muzeum Miasta Brukseli przechowywane jest ponad 800 strojow. Polacy podarowali juz ubior z Mazowsza, Kaszub, Malopolski, dla pilota linii lotniczych LOT i stoczniowca.


czwartek, 2 października 2008

Choralnie


Dopiero zaczal sie pazdziernik, a ja juz od miesiaca cwicze na probach… koledy. Co sroda mamy spotkania choru miedzynarodowego i wczoraj oficjalnie ogloszono, ze jest juz w internecie nowa strona ze zdjeciami z koncertu z zeszlego roku - http://www.carolsforchristmas.org/photos.php Nawet nie wiedzialam, ze tak pieknie sie prezentowalismy!!! I na kilku fotkach udalo mi sie nawet odnalezc siebie ;-)


Tegoroczny koncert odbedzie sie w Mikolajki, 6 grudnia.

Oprocz tego, co piatek mamy proby polskiej scholi, gdzie szykujemy sie do wydania plyty z koledami i na biezaco przygotowujemy oprawe muzyczna niedzielnych mszy sw.w kosciele Ojcow Dominikanow (i tez mamy strone internetowa i zdjecia w galerii http://ocipe.ee.pw.edu.pl/). Z tym chorem jest zawsze wiecej zamieszania, bo najpierw dostajemy maila z repertuarem, potem umawiamy sie, kto kogo podwozi (spotykamy sie pod Bruksela), kto zakupi ‘cos na zab’, czy przypadkiem ktos nie obchodzi urodzin itp. Natomiast atmosfera na probach jest zawsze wspaniala i dolaczylo juz do nas 2 obcokrajowcow: Meksykanin i Belg plus regularnie spiewa z nami maz dyrygentki – Anglik. Maile, ktore do siebie wysylamy, tez sie robia juz coraz bardziej miedzynarodowe, np.:

Drodzy,
Chers,

Zastepujac XXX, w zalaczeniu program i psalm na te niedziele.
A la place de XXX, ci-joint le programme et le psalme pour ce dimanche.

Proba jutro (piatek) u YYY o 19:30.
La repetition aura lieu demain (vendredi) chez YYY a 19:30.

Pamietajcie o koledach.
Emmenez les chants de Noel.

Przybadzcie liczni.
Venez nombreux.


;-)