czwartek, 26 czerwca 2008

Apéros Urbains i poczatek wakacji

W Brukseli na poczatku czerwca rozpoczela sie nowa inicjatywa Les Apéros Urbains promujaca spotkania ze znajomymi w roznych ciekawych miejscach http://www.aperos.be/index.php. Nie wiem, czy ma to stanowic przeciwwage dla Facebooka (tam tez jest rozreklamowywane), czy po prostu sluzy lepszemu poznaniu Brukseli i jej mieszkancow, niemniej jednak w kazdy piatek przez kilka miesiecy organizowane sa spotkania. Mi zaden piatek nie pasuje (podobnie jak zaden weekend, bo mam juz wszystkie zaplanowane do konca lipca i nie tylko), a troche pozazdroscilysmy pomyslu i wczoraj same zrobilysmy sobie apéro. Zwlaszcza, ze z niektorymi osobami nie widzialysmy sie az od soboty ;-)

Troche problemu sprawilo nam wyznaczenie miejsca i godziny spotkania. Jako ze mialysmy wyjsc od razu po pracy, uznalysmy, ze najlepiej bedzie podchodzic kolejno pod nasze budynki i sie zbierac na telefon. Pomysl padl na argument, ze od naduzywania komorek mozna sie nabawic raka mozgu i wyznaczylysmy grafik, gdzie ktora o ktorej ma czekac (a propos jak sie robi popcorn komorka mozna zobaczyc tutaj: http://fr.youtube.com/watch?v=kAd0aWxs7kQ).

Powodow do swietowania bylo mnostwo - konczace sie egzaminy, rozpoczynajace sie wakacje, wyprawienie dzieci do dziadkow w Polsce i zwiazane z tym przyjemnosci (np.mozna robic co sie chce nie martwiac sie, ze ktos jest glodny), wyjazdy, ktore sa przed nami i zwiazane z nimi nieprzyjemnosci (np.koniecznosc wstania o 4 czy 5 rano, zeby zdazyc na pociag/samolot) itp. Po apéro udowodnilysmy, ze nie mozna przejsc przez rondo Schumana nie spotykajac przy okazji kogos znajomego i wlasciwie jedynym minusem wczorajszego wyjscia bylo to, ze jak na koniec poszlismy do Araba po swieze truskawki, wszystkie sklepy byly juz zamkniete.

Za to dzis rano podeszlam do mojego ostatniego egzaminu (ustny z francuskiego) i NARESZCIE MAM WOLNE!!!! Najbardzej sie ciesze, ze bede mogla czytac ksiazki, ktore juz od paru tygodni czekaja na mnie na polce, ale za kare, ze sie nie ucze postanowilam odmawiac sobie ogromniej przyjemnosci ich czytania (i podstepnie przerzucilam sie na gazety ;-)) Wynikow egzaminow co prawda jeszcze nie mam i w sumie urlopu latem bede miec raptem 2 razy po tygodniu, ale i tak sezon wakacyjny oficjalnie uwazam za rozpoczety! I w celu jego inauguracji ide dzis do kina na bardzo lekki i bezwartosciowy film! Od tego w koncu sa wakacje!

Brak komentarzy: