6 dni, 15 zamkow (w tym 10 w srodku), 4 katedry, ponad 2 000 km. Ale bylo wyjazd udal sie cudnie. Nasz genialny plan podrozy zamieszczam ponizej, jakby kiedys ktos chcial pojsc w nasze slady ;-)
PIĄTEK 6.06
dojazd z BXLi do Nantes (z, k), tam kolacja i nocleg w Formule 1 Nantes est Porte de Ste Luce
SOBOTA 7.06
nad ocean (St Jean-de-Monts) > Angers (z,k) > nocleg w Formule 1 Angers sud
NIEDZIELA 8.06.
Saumur (z) > Chinon (z) > Ussé (z) > Azay-le Rideau (z) > Villandry (z), kolacja i nocleg w Tours (Formule 1 Tours sud)
PONIEDZIAŁEK 9.06
Valençay (z) > Montresor (z) > Loches (z) > Chenonceau (z) > powrot do Tours na nocleg (Formule 1 Tours sud)
WTOREK 10.06
Amboise (z) > Chaumont 's Loire (z) > Blois (z) > Chambord (z) > Orleans (k) i kolacja > nocleg w Formule 1 Orléans La Chapelle St Mesmin
ŚRODA 11.06
Chartres (k), powrot do BXLi
z to zamek
k to katedra
w zamkach zapisanych wytluszczona czcionka bylysmy w srodku
Zamki bajecznie piekne. Pogoda dopisala. Zorganizowalysmy sie wspaniale. Az zal bylo wracac, choc nie ukrywam, ze troche odpoczynku bardzo sie przyda ;-)
To moja subiektywna lista najlepszych rzeczy jakie widzialam:
- najpiekniejszy zamek (ocena za caloksztalt) - Chenonceau
- posiadlosc pierwotnie dostala faworyta krola Henryka II, Diana de Poitiers. Po jego smierci w 1559 r, krolowa wdowa Katarzyna Medycejska (jak wynika z ksiazeczki, ktora sie otrzymuje przy wejsciu do zamku - maja wersje po polsku - kobieta "ambitna, autorytatywna i diabelsko inteligentna na sposob florencki") odebrala Dianie zamek ofiarujac jej w zamian Chaumont-sur-Loire. Piekne komnaty z bukietami z zywych kwiatow, wspaniala sala balowa wybudowana na moscie nad rzeka, swietnie wyposazone kuchnie, moj ulubiony medalion z popiersiem kobiety "z wlosami w nieladzie" i pomalowana na czarno komnata Ludwiki z Lotaryngii, synowej Katarzyny, ktora sie tam oddawala zalobie.
- najpiekniejszy ogrod - Villandry - zamek piekny, ale ogrody przebijaja wszystko. Lacznie skladaja sie z kilku czesci - jest ogrod dekoracyjny, wodny i... warzywny!!! Jeszcze nigdy w zyciu nie widzialam tak malowniczej grzadki kapusty!!!
- najwiekszy zamek - Chambord - z zewnatrz faktycznie ogromny i majestatyczny, w srodku ma ponad 400 komnat, ale czesc z nich jest bardzo malutka (ktos moglby sie tlumaczyc, ze nie moze mieszkac w zamku, bo boi sie malych, zamknietych pomieszczen ;-)) W srodku sa schody Leonarda da Vinci -
dwie spirale skrecaja w te sama strone nie krzyzujac sie ze soba. Wpadalam na to dopiero jak robilysmy zdjecie i idac tymi samymi schodami w zaden sposob nie moglysmy sie ustawic jedna nad druga. Odkrycie tajemnicy bardzo nam sie przydalo przy wyjezdzie z parkingu w Chartres, gdzie wyjazd byl mozliwy dopiero przy zjezdzie na sam dol i wjechaniu w spirale dla wyjezdzajacych. Genialne!!! Poza tym wnetrze zamku troszke rozczarowuje, choc jest tam piec z Gdanska i "lozko polskie" (dokladnie tak sie nazywa!) - nazwa pochodzi od Marii Leszczynskiej, zony Ludwika XV, za czasow ktorej to lozko sie pojawilo po raz pierwszy. - najbardziej bajeczny zamek - Ussé - to tutaj Charles Perrault w XVII zainspirowal sie otoczeniem i napisal basn o Spiacej Krolewnie.
Ja jak bym tam spedzila troche wiecej czasu pewnie tez bym dostala natchnienia ;-)Wewnatrz sa figury pokazujace poszczegolne sceny z 'La Belle au Bois Dormant'- narodziny krolewny Aurory, dobre wrozki, wrzeciono, prawdziwie diabelska czarownice na wiezy i ksiecia budzacego spiaca krolewne. Bajka!
- najwspanialsze arrasy - w kazdym zamku mozna bylo podziwiac piekne arrasy... flamandzkie, niektore pochodzily prosto z... Brukseli ;-) Najlepiej zachowane tkaniny widzialysmy w Angers - sceny z Apokalipsy Sw.Jana utkano w 1375 roku!!! Tym razem nie w BXLi, a w Paryzu. Sam zamek troche toporny w budowie, ale arrasy wspaniale!!!

- najbardziej polski z zamkow - Montresor - zbudowal go ojciec Diany de Poitiers (tej z Chenonceau), a w 1849 roku przejal go hrabia Xavier Branicki. Tuz obok zamku ulice nosza nazwy Impasse Nicolas Potocki czy Rue Branicki ;-)
Teraz pozostaje mi na jakis czas kuchnia polska w moim wykonaniu i kantyna w pracy. Bruksela zadbala, zebysmy jeszcze bardziej docenily, ze czasem mozemy wyjechac na urlop, bo dzis lalo jak z cebra. Moze dzieki temu latwiej sie zabiore za nauke do egzaminu z francuskiego ;-) Motywacje juz mam, bo Francja to jednak swietny kraj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz