sobota, 14 czerwca 2008

Tryglodyci

Podczas zwiedzania zamkow nad Loara calkiem niespodziewanie przejechalysmy pod domami Tryglodytow - za Saumur wzdluz brzegow rzeki w jaskiniach wykutych w miekkim wapieniu mieszcza sie cale wsie. Obecnie czesc z nich zmodernizowano, dodano ogrzewanie i gdzieniegdzie sa 'domki', ktore wygladaja na zamieszkale.
Z kolei miesiac temu w Wiatrakowie mialam okazje zobaczyc Kinderdijk, czyli cala wioske wiatrakow. Czesc z nich dzialala, wokolo krecili sie ludzie (jednego widac na zdjeciu jak przygotowuje wiatrak do pracy) i ja nie moglam sie nadziwic, jak oni wytrzymuja w halasie, ktory robia krecace sie skrzydla, ze juz nie wspomne o stresie jaki mialam przechodzac tuz obok krecacego sie wiatraka (mialam wizje, ze o cos zahacze i zaraz sie uniose w powietrze).


Co do mnie, to tez mieszkam dosc oryginalne, bo obecnie wynajmuje w kamienicy mieszkanko z salonem z aneksem kuchennym i sypialnia z aneksem lazienkowym. Brak drzwi w lazience dziwi glownie moich gosci z Polski, bo miejscowi sa juz przyzwyczajeni do roznych ciekawych rozwiazan. U jednej kolezanki przejscie do sypialni wiedzie przez lazienke. U innej, ktora ma pokoj w suterenie, tuz ponizej przejezdza metro i co jakis czas oprocz halasu ma wibracje. Inni znajomi w skadinad bardzo fajnym mieszkanku w szafie maja... umywalke. Slyszalam rowniez o pokojach, gdzie trzeba przejsc przez wanne stojaca na srodku sypialni zeby dojsc do szafy przy scianie. Ze juz nie wspomne o robalach i braku uziemnienia w gniazdkach (co jest szczegolnie odczuwalne przy gotowaniu na kuchence elektrycznej). W nowo wybudowanych mieszkaniach tez czasem nie jest lepiej - u znajomej robotnicy przeoczyli, ze szafka ma byc powieszona tam gdzie zrobili wlacznik swiatla i dopiero po dlugich namowach zdecydowali sie go zamienic na kontakt (teraz jedyne rozwiazanie, to w tej szafce trzymac np.suszarke, ktora sie bedzie wyjmowac i wlaczac do pradu z tylu szafki) - jakby nie zamienili, to do lazienki wchodziloby sie po omacku, otwieralo szafke i dopiero wtedy wlaczalo swiatlo!!!


Jeszcze lepsze historie mozna zobaczyc, jak sie szuka pokoju do wynajecia. Ja przez 2 lata mieszkalam w bardzo oryginalnym domu z 4 wspollokatorami (kazdy mial swoj pokoj i dzielilismy salon, kuchnie, lazienke i ogrodek) i niesamowita, obecnie 73 letnia wlascicielka. Madame byla zadbana, bardzo elegancka i niezwykle zwawa starsza pania. Co weekend wywieszala taftowe suknie i w kazda niedziele jezdzila do Namur na imprezy, gdzie sie spotykala z ludzmi w jej wieku, ktorzy tak jak ona kochaja taniec i cwiczyli fokstrota, quick stepa, walce itp. Oprocz tego dbala o spokoj i porzadek w domu i szczegolnie byla dumna ze swojego ogrodka. Jak czasem zapraszalam tam znajomych na obiad czy kolacje, to otwierala okna i puszczala nam muzyke, a kiedys zwrocila mi uwage dlaczego gosciom nie dalam poduszek na krzesla ;-))) Teraz czasem mi brakuje takiego stoza za dzwiami, szczegolnie jak wyjezdzam na urlop, swiezych kwiatkow w wazonie, ktore czasem od niej dostawalam, ale wieksza swoboda ma tez swoje niezaprzeczalne plusy. Przede wszystkim jestem bardziej elastyczna w zapraszaniu gosci, bo w poprzednim kiedy przyjezdzaly do mnie 2 osoby na raz, to zajmowalismy kazdy centymetr kwadratowy przestrzeni, a co wyzsi goscie ledwo sie miescili miedzy biurkiem i lodowka (dobrze chociaz, ze nie musili spac na tym samym boku).
I choc swietnie mi sie mieszka w obecnym miejscu, czasem mi sie teskni za lasem i ogrodem, jaki mialam w Polsce. I nawet brakuje mi pielenia i grabienia trawy. Na pocieszenie wysialam sobie bialo-czerwone pelargonie i maciejke na balkonie, ale to i tak nie to samo...

Sielanka O Domu - Wolna Grupa Bukowina
autor słów utworu: Wojtek Belon

Brak komentarzy: