poniedziałek, 23 czerwca 2008

Zyj nie liczac wcale lat i z usmiechem patrz na swiat!


Stwierdzam, ze bardzo przyjemnie jest obchodzic urodziny. Moze to z racji mojego wciaz mlodego wieku ;-))), ale az zal, ze takie fajne dni sa tylko raz w roku.

Moje urodziny przypadaja dokladnie w pierwszy dzien lata - 21 czerwca. Rok temu nie mialam zupelnie zadnych mozliwosci lokalowych, wiec impreza odbyla sie w kregielni (i do dzis sie zasmiewam z filmowkow z naszymi super oryginalnymi sposobami rzucania kuli). W tym roku moje urodziny wypadaly w sobote, wiec ustalenie dnia na uczczenie rocznicy nie nastreczalo zadnego problemu. Gorzej bylo z okresleniem liczby gosci. Poczatkowo chcialam zrobic piknik urodzinowy, ale mi sie przypomnialo, ze z reguly w ten dzien pada deszcz, poza tym jestemy w Brukseli, wiec nie ma co miec wielkich nadziei na pogode. Po dokladnej analizie rozmiarow mojego mieszkania i ilosci miejsc siedzacych - 2 sofy, 4 krzesla, 1 futon, 2 stolki i ewentualny stary telewizor - lista zostala odpowiednio dostosowana.

W sumie bylo nas 15 osob. Moje mieszkanko stanelo na wysokosci zadania i spisalo sie doskonale. A goscie jeszcze lepiej. Bylo mi niesamowicie milo posluchac i poczytac na kartce z zyczeniami tyle fantastycznych rzeczy o sobie samej. O Epsce-Podrozniczce czy Epsce-Grotolazce to sama wiedzialam, ale czytajac o Nieustraszonej Organizatorce Ekstremalnych Wycieczek, Kobiecie z Wlosami w Nieladzie czy Sloneczniku i holywoodzkim usmiechu usmialam sie niezmiernie, a przy zyczeniach prawdziwie wzruszylam (wszystkie kartki teraz beda mialy honorowe miejsce na szafce w salonie). Albo moi znajomi sa ogromnie tworczy, albo mam wspanialych przyjaciol (choc w sumie wiem, ze prawda jest i jedno i drugie i sa niezawodni na dobre i na zle, w zdrowiu i chorobie).

Rownie fantastycznym aspektem urodzin jest dostawianie kwiatkow, na ktore caly czas sie nie moge napatrzec i ktorym juz zrobilam mase zdjec. Nie mieszkam u Madame, ktora dostarczala duze ilosci wazonow i wazonikow, ale i tak udalo sie wszystkie w cos wstawic (szczesliwie czesc z nich jest w doniczkach). Nawet dostalam kwiatka od Mamy jednej znajomej!!!





No i na przede wszystkim swietnie bylo razem posiedziec (czy postac) i pogadac i mysle, ze wiele osob przyjemnie spedzilo czas, bo goscie byli u mnie prawie 8 godzin, a kolezanka z ogolniaka zostala na caly weekend (to akurat bylo zamierzone, a przyjechala specjalnie z Leiden w Holandii).

Teraz czeka mnie jeszcze jedna prawdziwa przyjemnosc urodzinowa w postaci realizacji vouchera na 2godzinny masaz z Spa w BXli ;-)))

I jak tu nie lubic urodzin?!?!?!?!

* * *


PS I o dziwo pogoda dopisala. Przez caly weekend nie spadla ani jedna kropla deszczu. Moze w mojej trzeciej dekadzie czeka mnie dobra passa i pogoda - ducha i atmosferyczna ;-)))

PS2 Super prosty przepis na bananowca:
Skladniki:

biszkopty
galaretka cytrynowa
galaretka inna np. brzoskwiniowa
cukier puder
banany
maslo smietankowe

Sposob przygotowania


Maslo wymieszac z 3/4 szkl. cukru pudru, dodac do tego rozdrobnione ok. 1,5 kg bananow . Galaretke cytrynowa rozpuscic w pol szklanki wody i ciepla wlac do wyrobionej wczesniej masy i jeszcze raz dobrze wymieszac. Na spodzie tortownicy ulozyc biszkopty, pozniej nalozyc mase bananowa i jak masa stezeje, wlac druga galaretke (ja jeszcze na gore klade owoce).



Brak komentarzy: