środa, 4 czerwca 2008

Siusiajacy chlopczyk i nie tylko…

Skoro bylo juz o deszczu, to zostane juz przy wodnym temacie i bedzie jeszcze o... siusianiu.






Kazdy nawet najbardziej poczatkujacy turysta natychmiast sie dowiaduje, ze jednym z glownych symboli Brukseli jest siusiajacy chlopczyk (Manneken Pis).








Bardziej dociekliwi dowiaduja sie o siusiajacej dziewczynce (Jeanneke Pis), ktorej odkrycie zajelo mi kilka miesiecy (od pierwszego tygodnia w BXLi chodzilam ze znajomymi do Delirium Tremens, ale zawsze skrecalam prosto do pubu zamiast sprawdzic, co fotogratuja 10 metrow dalej te tlumy smiejacych sie ludzi).





Natomiast ostatnim stopniem wtajemniczenia jest siusiajacy piesek - znalezienie go trwalo cos kolo roku, ale poczulam sie bardzo dumna, jak tylko na niego trafilam.







Stad kiedys mielismy wielka dyskusje, czy nie powinno sie przed glownym budynkiem Komisji ustawic siusiajacego... urzednika! Albo na srodku ronda Schumana. Zgodnie z tradycja nalezaloby go nazwac Fonctionnaire Pis. Tlumy Japonczykow zamiast pchac sie pod chlopczykiem przyjezdzalyby do centrum instytucji unijnych i zamiast z budynkiem Komisji fotografowalyby sie z nasza rzezba. Niestety nasz pomysl padl, bo wyobrazilismy sobie przewodnika tlumaczacego turystom, ze oto jest pomnik urzednika ukazujacy jego olewajacy stosunek do pracy. Moze zatem powinnismy postawic pomnik urzednika przy kawie, ktory w zamysleniu spoglada na budynek Komisji. Albo zeby bylo sprawiedliwiej, to moze od razu stolik z urzednikiem I urzedniczka (juz bez pieska) zawziecie cos dyskutujacych. Narazie jeszcze nikt sie powazniej nie zainteresowal naszym pomyslem (choc slabo sie zajelismy jego propagowaniem), a wladze Brukseli sa aktualnie bardzo zajete wyburzaniem budynkow i stawianiem w ich miejscu nowych (przez co w mojej sali do francuskiego pekla sciana jak budynek obok zrownali z ziemia) i o ile mi wiadomo nie ma chyba zapotrzebowania na nowe pomniki.


Brak komentarzy: