sobota, 6 września 2008

Epski-artystki

Prawdopodobnie pokaza nas w jakims flamandzkim programie telewizyjnym lub w filmie!!!

Pojechalysmy dzis do Delfinarium w Brugii. Zwiedzanie kompleksu zaczelysmy od hali z delfinami i czekajac na pokaz patrzylysmy sobie na wchodzacych ludzi. Najpierw skomentowalysmy, ze przychodzenie ze spiacym paromiesiecznym dzieckiem jest troche bez sensu, ale jak zobaczylysmy faceta, ktory wszedl z akwarium ze zlota rybka (!!!), to nam mowe odjelo. Usiadl przed nami, wyciagnal popkorn i zaczal go jesc, a do nas podszedl kolejny koles z pytaniem, czy nie mamy nic przeciwko, ze nas nakreca do flamandzkiej telewizji przy okazji nagrania rybki. Jak filmowali od tylu i nad glowami wisial nam mikrofon, to przeszlo mi przez mysl, zeby konspiracyjnym tonem powiedziec 'Pozdrawiam Polakow w Brukseli', ale poprzestalysmy na oklaskiwaniu popisow delfinow.

Facet z rybka wygladal tak:

Jesli ktos kiedys zobaczy program z takim akwarium w delfinarium, to ja tam tez jestem ;-)


Natomiast kompleks sam w sobie rowniez bardzo mi sie podobal i jest to swietne miejsce na spedzenie dnia. Oprocz karuzeli, diabelskiego mlyna, pociagu, roznych zagrod z kucykami, kozami, kurami, swinkami itp, do ktorych mozna podejsc blizej, sa 4 widowiska do zobaczenia. Pierwsze to delfiny, ktore plywaja, skacza, tancza, smieja sie, rzucaja pilkami w widzow. Wydawalo mi sie, ze powinny byc troche wieksze, ale pewnie je pomylilam z orkami, czy czyms podobnym.


Drugi pokaz mialy foczki. Juz trzeci raz w tym roku mialam okazje je zobaczyc (w maju bylam w fokarium na Texel, potem plywaly w morzu kolo Dublina i teraz w Brugii), ale tym razem najwiecej sie dowiedzialam - animatorzy mowili po niderlandzku i francusku i co nieco udalo sie zrozumiec (np.ze ich cecha charakterystyczna jest brak uszu). Poza tym mozna bylo podziwiac, jak szybciutko plywaja, jak wykradaja rybki z wiaderka i jak sie relaksuja podczas masazu (patrz zdjecie).

Nastepny w kolejnosci byl pokaz drapieznych ptakow, z ktorych najprzyjemniejsze byly sowy,
zwlaszacza jedna, ktora usiadla na glowie faceta przede mna (tym razem zadna telewizja nas nie nakrecala, ale ja zdazylam zrobic zdjecie). Generalnie ten pokaz byl dla mnie najbardziej stresujacy, bo zazwyczaj niezbyt pewnie sie czuje nawet jak nade mna przelatuja golebie, a o orlach czy sokolach juz nic nie mowie.

Natomiast absolutnym hitem byl wystep uchatki. Zrobiono z niego cale przedstawienie i dzielne zwierze tanczylo rock&rolla, biegalo po schodach(!!!), ochlapalo zlego pirata/piratke, pomoglo w szukaniu skradzionego skarbu itp.


I choc najwieksza frajde mialy male dzieci, to my wiekowo i tak niezle wypadlysmy przy tlumach halasliwych emerytow zwiedzajacych kompleks razem z nami. Jak juz skonczymy pracowac (dla mnie to nastapi za jakies 40 lat, bo ponoc prog przechodzenia na emeryture maja za jakis czas przesunac), to tez tak bedziemy sobie jezdzic ;-)



Brak komentarzy: