Najpierw spam, czyli kopia bardzo ciekawego sprawdzianu:
http://foto.meetom.eu/Fun/Fizyka
Ja z fizyki kiedys bylam calkiem dobra, obecnie prawie nic juz nie pamietam, ale zyje w glebokim przekonaniu, ze logicznie myslac wiele wiedzy jestem w stanie odtworzyc. I jak jest w praktyce? W poniedzialek wieczorem pojechalam na wycieczke rowerowa. Najpierw z kolezanka zabralysmy sie za pompowanie opon w rowerach i sie okazalo, ze mamy rozne wentyle i musialysmy prosic o pomoc co zrobic z pompka, zeby zadzialala (byla to bowiem pompka nowej generacji przystosowana do roznego rodzaju opon tudziez wentyli, tylko trzeba ja bylo lekko przerobic - w szkole nas tego nie uczyli, jak sobie z tym calym sprzetem radzic). Jak juz podpompowalysmy, to stwierdzilysmy, ze w sumie juz jestesmy zmeczone i moze zamiast na wycieczke podjedziemy do knajpki na piwo. Ale rozsadek i silna wola zwyciezyly i ruszylysmy w droge w kierunku Tervuren.
Teren jest tam tak uksztaltowany, ze przez polowe trasy prawie wcale nie trzeba bylo pedalowac, tylko sie samoistnie zjezdzalo w dol, co ogromnie nam sie podobalo (oczywiscie wiedzialysmy, ze w drodze powrotnej tak latwo to juz nie bedzie). Przy jeziorkach Woluwe zaczelo sie sciemniac i, mimo mojej rzekomej inteligencji i znajmosci fizyki, za pieruna nie moglam dojsc do tego, jak sie wlacza swiatelko z przodu roweru. Kabelki i przewody znikaly mi w dziwnych miejscach. Juz mialam prosic o pomoc innych rowerzystow i nawet przecwiczylam formulke: 'J'ai besoin de la lumière' (zapomnialam jak jest 'zapalic' po francusku, wiec doszlam do wniosku, ze haslo 'potrzebuje swiatla' plus odpowiednia gestykulacja zalatwia cala sprawe), ale jakos wszyscy napotkani tez jechali bez oswietlenia, co niezbyt dobrze o nich swiadczylo. Z braku innych pomyslow kolezanka z lampka ruszyla z przodu, a ja w kamizelce odblaskowej jechalam z tylu. Po drodze przy budynku Reprezentacji PL przy UE zobaczylysmy cala mase policji na motorach i jakies szychy wysiadajace z samochodu (a to byl akurat dzien szczytu w BXLi, na ktory przyjechali nasz pan prezydent z panem premierem) i nawet nam przeszlo przez mysl, zeby poprosic jakiegos faceta, zeby mi wlaczyl swiatelko, ewentualnie pozyczyl ktores ze swoich, bo mieli ich duzo, ale nie starczylo nam odwagi. Do domu dojechalysmy, jak juz bylo zupelnie ciemno. Wykonczone, ale bardzo zadowolone z produktywnie spedzonego czasu i w swietnych humorach.
Zatem teraz mam rower (zeby nie bylo: jest on u mnie w bezplatnym leasingu od znajomej, z prawem nieograniczonego korzystania), w ktorym nie umiem wlaczyc lampki. A polamane krzeslo juz skleilam. Jednak lepiej mi idzie mechanika niz elektrodynamika ;-)
środa, 3 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz