W ‘Gazecie Wyborczej’ pojawil sie artykul o negatywnym wplywie kreskowek na rozwoj dziecka (Jak Jasiek...). Gdzie te czasy kiedy my ogladalismy ‘Bolka i Lolka’ czy ‘Misia Uszatka’? Teraz co prawda mowi sie o szkodliwosci tych bajek - ze teletubis Tinky Winky nosi damska torebke, ze Zwirek i Muchomorek to narkomani (caly czas w pidzamach i biali jak sciana), ze Bolek i Lolek to homoseksualisci, a Tola to tylko przykrywka ;-)
Kiedys mielismy dyskusje, jak dalece edukacyjna role pelnil Rumcjas. Nie dosc, ze zwalczal uklad, zabieral bogatym i dawal biednym, to np. mozna bylo uslyszec tekst: ‘S'il vous plait – zaklnal siarczyscie Ksiaze Pan’. Zatem nie tylko dzieci uczono pieknej francuzczyzny (to znaczy ‘prosze’), ale jeszcze propagowano bardzo przyzwoite slownictwo. Teraz za to sie natknelam na ksiazke ‘Jak przeklinac? Poradnik dla dzieci’ i choc podobno wystepuja tam powiedzonka typu ‘Pucho marna!’, to o jezyku Ksiecia Pana autor pewnie nie pomyslal.
A co do oceniania zachowan dzieci, to ostatnio czytalam dobry dowcip:
Blondynka rozpoczela prace jako szkolny psycholog.
Zaraz pierwszego dnia zauwazyla chlopca, ktory nie biegal po boisku razem z innymi chlopcami tylko stal samotnie. Podeszla do niego i pyta:
- Dobrze sie czujesz?
- Dobrze.
- To dlaczego nie biegasz razem z innymi chlopcami?
- Bo jestem bramkarzem!
Konczac zacytuje jeszcze przeklenstwo mojej malej znajomej z Polski: ‘O kurczaczek!!!’.
niedziela, 21 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz