środa, 17 września 2008

Moj tydzien


Mialam ten rysunek wrzucic na bloga pare dni temu, bo wiekosc zajec pozapracowych (francuski, niderlandzki, pilates, polska schola i chor miedzynarodowy) zaczela mi sie na poczatku wrzesnia. Ale mimo mocnych postanowien pilnosci i zaangazowania wraz z nowym rokiem szkolnym moja obecnosc na zajeciach pozostawia wiele do zyczenia, przy czym na wszystko mam doskonale usprawiedliwienia.

I tak, tydzien temu zamiast na konwersacjach z francuskiego bylam w kinie na ‘MammaMia’ (swietny film) tlumaczac sobie, ze zawsze moge poczytac napisy po francusku. Na Trebunie Tutki poszlam kosztem proby scholi, ale repertuar na niedziele na szczescie juz znalam, a posluchanie dobrej muzyki na zywo przeciez pozytywnie wplywa na umiejetnosc spiewania. Zreszta oba wyjscia mialy dodatkowy plus w postaci spotkania znajomych, zatem nie mecza mnie zbyt duze wyrzuty sumienia.

Zamiast wtorkowego pilatesu wybralam koncert Kaczmarka, a cotygodniowa godzine gimnastyki zastapilam probnymi zajeciami z jazz dance w poniedzialek (i pewnie bede na to chodzic teraz troche bardziej regularnie, bo to tez duza frajda i tym sposobem mam szanse – przynajmniej w teorii - dbac o forme nawet intensywniej niz sie poczatkowo zapowiadalo ;-0).

W przyszlym tygodniu mam 2 dni urlopu i lece do Anglii, wiec znowu pare zajec mi wypadnie. I jak tu byc wzorowa uczennica / chorzystka / osoba dbajaca o zdrowy styl zycia?!?!?!

PS Moje wagarowanie ma swoje granice w przypadkach, kiedy nieobecnosc na zajeciach grozi wyrzuceniem z choru i nie dopuszczeniem do koncertu lub wykresleniem z grupy z kursu jezykowego. I mam nowe postanowienie - pilna i zaangazowana bede od pazdziernika!!!


Brak komentarzy: