Wlasciwie to nie znam zbyt wielu belgijskich filmow. Wczoraj udalo mi sie znalezc projekcje ‘Milczenia Lorny’ z angielskimi napisami. Byla to historia Albanki, ktora zamieszkala w Brukseli dzieki fikcyjnemu malzenstwu z Belgiem. Nowe obywatelstwo wedlug glownej bohaterki mialo otworzyc mnostwo nowych mozliwosci, dac szczescie i pieniadze. Tymczasem jej malzonek pada ofiara morderstwa, a ona ma poslubic Rosjanina, ktory dzieki niej tez sie stanie obywatelem UE i za ta przyjemnosc slono zaplaci. Film trudny, ale dobrze opowiedzany. Na festiwalu w Cannes dostal nagrode za scenariusz.
My tu sobie zyjemy na swojej planecie Schuman, a tuz obok funkcjonuja mafia, przekrety i porachunki. Zreszta dopiero co padl wyrok w sprawie Adama G, za napad i spowodowanie przed dwoma laty smierci 17-latka, który nie chcial oddac swojego odtwarzacza mp3. Wszystko się dzialo w bialy dzien na Dworcu Centralnym.
Drugi ‘tutejszy’ film, ktory dobrze kojarze i bardzo lubie, to ‘Odette Toulemonde’. Przy czym jest on produkcji francuskiej, ale akcja rozgrywa sie w Brukseli (tym razem pieknie przedstawionej) i Charleroi. Glowna bohaterka jest ekspedientka w domu towarowym Inno (Lorna pracowala w prasowalni) i choc jej zycie prywatne tez nie jest pelnia szczescia, to znajduje odskocznie czytajac ksiazki Balthasara Balsana, nie przewidujac nawet, ze ich drogi kiedys sie zejda. Film jest oparty na opowiadaniu Erica-Emmanuela Schmitta - czysta fikcja, dosc cukierkowo przedstawiona, choc bardzo pozytywna i optymistyczna.
Jest jeszcze trzeci film – ‘In Brugge’ – produkcji amerykanskiej, ale wszystko dzieje sie w Belgii. Slyszalam jednak o nim tyle negatywnych opinii od znajomych, ze go sobie odpuscilam.
środa, 24 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz